Jeżeli ktoś nie pamięta, to sposób na alcybiadesa ostatecznie okazał się taki, żeby się po prostu nauczyć. A ja po swoim wczorajszym marudzeniu czuję taki niesmak, że chyba się właśnie wezmę za ten ostateczny sposób 🤪. Plan jest taki, żeby kupić dużo dobrego kremu do cycków, wymienić szczotkę do masażu na sucho i zupełnie poważnie schudnąć. W tym celu wyciągnęłam z przepastnych czeluści szafy najmniejszą kieckę, jaka tam była, zmierzyłam, że żeby się w nią zmieścić potrzebuję schudnąć jakieś 15 cm w talii i postanowiłam, że w czerwcu pójdę w niej na imprezę z pracy.
Ona jest co prawda żółta (i to nie tak żółta jak się wydaje na zdjęciu, bliżej jej do kanarkowej czy coś), ale ma fajny krój i jeżeli się z nią zmieszczę, to będę wyglądała za*******e. Tak sobie myślę. A jak się nie zmieszczę, to może chociaż przez podniesienie poprzeczki doskoczę wreszcie do tej, którą poprzednio zawiesiłam tak nisko ;). Każda opcja będzie dobra. A na pewno będzie łatwiej. Jak będę sobie chciała nalać wina, to sobie przypomnę ten mocny kolor i zamiast tego zrobię wodę z sokiem z imbiru i cytryny 😁. Dokładny plan opracuję jednak już po weekendzie.
Wiem, to głupie. Ale można wyciągać przynajmniej takie wnioski, że wracam do siebie, skoro mam takie nierealne plany i głupie pomysły 🤣.
Ps. I obiecuję, że jeżeli się w nią zmieszczę na tę imprezę, to się wam pokażę :D.