Temat: Mój partner nie chce miec dzieci. Co robic?

Wczoraj od słowa do słowa doszło do rozmowy na temat dzieci wiec zapytałam go czy on w ogole chce mieć dzieci w przyszlosci. Odpowiedzial, ze nie. Zapytalam jeszcze raz czy na pewno zeby sie upewnic. Od zawsze wiedzialam ze nie ‘szaleje’ na punkcie dzieci ale niejednokrotnie z jego wypowiedzi wnioskowalam, ze chce miec dzieci. Widzac zaskoczenie i zmieszanie na mojej twarzy dodał ze nie wie i tak naprawdę nigdy sie nad tym nie zastanawiał i ze na dana chwile nie jest gotowy na dziecko. Dziwi mnie to, bo ma 29 lat a ludzie w tym wieku zazwyczaj juz wiedza takie rzeczy. Rozumiem, ze moze nie byc gotowy w tej chwili ale chyba powinien wiedziec czy dążyłby do tego np za kilka lat. Troche sie przy tej rozmowie napłakałam i powiedziałam mu ze ja chce kiedys rodzine (tj. męża, dziecko) i ze jesli dla niego to w ogole nie gra żadnej roli to nie powinnismy ze soba byc, bo prędzej czy pozniej ja bede na to gotowa i nie chce zeby mój partner ‚z łaski’ zrobił mi dziecko a jak przyjdzie co do czego i trzeba bedzie sie dzieckiem zająć to powie mi ‚chciałaś to masz’ lub cos w tym stylu. Kocham go i wiem, ze on kocha mnie dlatego cieżko mi nawet o tym pisac, ale ja za kilka lat bede chciala mieć swoją rodzine i podejrzewam, ze bede nieszczesliwa jesli zrezygnuje z tego dlatego zeby z nim byc. On był zasmucony i stwierdził ze wywieram na nim presję, bo daje mu do zrozumienia, ze jesli on zdecyduje, ze nie chce mieć dzieci to ja odejdę. Absolutnie sie na niego nie złoszczę o to ze nie jest zbyt zainteresowany dziecmi i byłoby mi bardzo cieżko gdyby jednak kategorycznie stwierdził ze na pewno ich nie chce i musielibyśmy rozważyć rozstanie. Powiedziałam mu rownież ze nie chce aby decydował sie na cos tylko zeby ze mna byc bo bedziemy obojętnie nieszczęśliwi po jakimś czasie. Ja chce kogos kto tak jak ja pragnie miec rodzine, bedzie sie cieszył razem ze mna kiedy zajde w ciaze itp. 

Nie wiem jak postąpić w tej sytuacji. Rozmawialiśmy o tym wczoraj wiec pomyslałam, ze dam tej sprawie miesiąc lub dwa zeby miał czas w ogole pomyśleć o tym czego chce (jesli naprawdę nigdy o tym nie myslal i nie ma pojęcia na ta chwile) i wtedy znowu porozmawiamy o tym i zdecydujemy co chcemy z tym zrobić. Jesteśmy razem dopiero troche ponad 9 miesięcy, ale chciałabym wiedziec juz teraz na czym stoję i czego moge sie spodziewać z jego strony. 

Czy uważacie ze to dobry pomysł powiedzieć mu ze ‚zostawie’ ta sprawę na kilka miesięcy zeby dac mu czas do namysłu?

Czy któraś z was miala lub ma partnera ktory nie chciał mieć na poczatku dzieci a pozniej sie to zmieniło?

A.n.i napisał(a):

Marisca napisał(a):

A.n.i napisał(a):

Ja jestem w związku z mężczyzną,który dzieci mieć nie chce. Powiedział mi o tym na jednym ze spotkań kiedy właściwie nie byliśmy jeszcze oficjalnie razem. Jesteśmy rok po ślubie, on zdania nie zmienił a ja dziecko chciałabym mieć. Zastanawiałam się długo przed ślubem co zrobić,zastanawialam się czy dorośnie do podjęcia decyzji o posiadaniu dziecka czy lepiej to zostawić i odejść. Nie żałuję swojej decyzji, jest dla mnie najważniejszy i nie chciałabym spędzić życia z innym człowiekiem. Jeżeli dorośnie do tematu to wrócimy i razem podejmiemy decyzję o dziecku,jeżeli nie zmieni zdania to pogodzę się z tą decyzją bo no cóż jest dla mnie najważniejszy. Będzie jakaś pustka,ale poradze sobie z tym.
Na razie jesteś dopiero rok po ślubie i wnioskuję też , że jesteś jeszcze młoda. Na razie cieszycie się sobą swoją miłością, która jak to na początku jest jeszcze wielka i pełna oddania, chęci rezygnacji z wielu swoich potrzeb i priorytetów. Na razie cieszycie się swoim nowym etapem życia, przeżywacie jeszcze pewnie ślub itp.Dopiero za 10-15, czy 20 lat będziesz mogła powiedzieć , czy żałujesz decyzji i czy poradzisz sobie z pustką, bo to dopiero po latach życia w codzienności wychodzi. Zresztą wielu myśli, że radzi sobie z pustką, ale wcale tak nie jest i wypełnia ją posiadaniem zwierzaków, większym kontaktem z dziećmi przyjaciół/rodzeństwa, jakimś wolontariatem, zajmującym hobby tylko zagłuszając problem po to, aby trwać w ułudzie udanego życia u boku ukochanego. Miałam taką koleżankę, która mówiła wszystkim, że rozumie męża i on jest najważniejszy, jest świetnie, miłość jest ogromna, ale brak dziecka wypełniała histerycznym rozpoczynaniem kolejnego kierunku studiów (miała już chyba ze 4 tytyły mgr)  i ciągłym braniem pracy do domu. Aż w końcu po kilku latach udawania wybuchła płaczem,że jednak nie jest świetnie i ma dość, bo miłość macierzyńska jest zdecydowanie inna niż miłość do faceta, jest to miłość bezwarunkowa. Nie da się z niczym porównać pierwszego bicia serca, pierwszych ruchów w brzuchu, troski o życie i zdrowie dziecka , chęci zapewnienia dziecku szczęścia . tego że to dziecko jest częścią Ciebie Twoich cech charakteru, wyglądu, że jest również cześcią Twojego ukochanego i razem możecie to dziecko wychowywać, patrzeć jak rośnie, jak zdobywa nowe cele w zyciu, jak sobie radzi. Jest to zupełnie inna  miłość niż do męża  o wiele bardziej wymiarowa. Dziecko jest zupełnie bezbronne , ma tylko was rodziców i tylko na was może liczyć. Dziecko nie rozumie świata i potrzebuje przewodników, którzy zapewnią mu miłość, opiekę i będą drogowskazem. Rodzina rodzice plus dziecko to zupełnie inny wymiar niż wieczni "narzeczeni" zajęci wyłącznie sobą i swoim małżeństwem. I pisze to tylko oczywiście do tych kobiet, które chcą mieć dzieci , ale z powodu decyzji faceta ich nie mają. Tak naprawde takie kobiety żyją nie w kompromisie tylko w dyktacie decyzji ukochanego, bo tutaj nie ma kompromisu i nie ma się co oszukiwać, więc albo jest tylko tak jak chce ten co pragnie dziecka, albo tak jak chce ten drugi. Być może na razie jesteś jeszcze za młoda,żeby poczuć, że coś Cię w życiu ominęło ważnego. Może poczujesz to kiedy zaczniesz wchodzić w okres menopauzy, albo jakaś choroba Cię dopadnie przez którą nie będziesz mogła mieć dzieci i wtedy poczujesz, że już przepadło na dobre. Mam dziecko i nie wyobrażam sobie, że mogłabym dla kogokolwiek zrezygnować z macierzyństwa, ale to pisze ja kobieta, która chciała mieć dziecko, tym bardziej nie rozumiem jak można dla faceta poświęcać macierzyństwo, jeśli się tego pragnie. To tak jakby wykluczyć np, rodziców ze swojego życia, bo się naszemu ukochanemu nie podobają. 
. Wiesz co nie mam 20 ani 25 ani nawet już 30 lat więc nie jestem taka młoda jak uważasz. Nie podjęłam tej decyzji pod wpływem chwili a z mężem nie jestem od wczoraj tylko prawie 6 lat. Długo nie długo dla mnie wystarczająco, żeby pewne decyzje podejmować. Daleka jestem od tego,żeby komuś doradzać co ma zrobić czy prawić kazania jak będzie się czuł za 15 lat bo tego nie wiem ani ja a tym bardziej Ty osoba dla mnie obca. Wiem,że slyszniesz ze swoich mądrości na vitalii,ale pozwól ludziom przezyc życie po swojemu. Jak już wspomniałam jakaś pusta pozostanie,jeżeli dziecka nie będzie,ale dla mnie jednak to nie koniec świata. 

Właśnie o to chodzi, że nie wiesz tego co będzie, więc nie pisz, że sobie poradzisz,  bo na razie nie masz pojęcia o tym problemie. Ja Ci niczego nie doradzałam co masz zrobić, ja tylko napisałam co wiem, bo znam problem z autopsji  i znam pary w różnym wieku z rożnym stażem małżeńskim i ani jedna osoba z tych par nie jest szczęśliwa  z powodu braku dziecka  przy chęci jego posiadania i braku zgody małzonka na potomstwo. Miłośc małżeńska to za mało , aby taką pustkę wypełnić. I wiem jak wygląda zagłuszanie problemu każdy robi to inaczej, ciotka na wakacje i ferie brała do siebie do domu chrześnicę, aby mieć namiastkę rodziny z dzieckiem, koleżanka pakowała się w kolejne studia, przyjaciel moich rodziców znajdował sobie zawsze pracę na 2 etaty. Koleżanka mamy pchała się w wolontariaty itd. itd. Widzę co się dzieje dookoła, i widzę jak Ci ludzie są nieszczęśliwi, słyszę co mówią. Po czasie dochodzą do wypalenia, braku sensu.  Wszyscy mówią, że żałują , a teraz to już za późno. 

W każdym razie skoro piszesz,że to nie koniec świata dla Ciebie to jednak nie chcesz dziecka, przynajmniej na tym etapie. 

tynka158 napisał(a):

Wczoraj od słowa do słowa doszło do rozmowy na temat dzieci wiec zapytałam go czy on w ogole chce mieć dzieci w przyszlosci. Odpowiedzial, ze nie. Zapytalam jeszcze raz czy na pewno zeby sie upewnic. Od zawsze wiedzialam ze nie ?szaleje? na punkcie dzieci ale niejednokrotnie z jego wypowiedzi wnioskowalam, ze chce miec dzieci. Widzac zaskoczenie i zmieszanie na mojej twarzy dodał ze nie wie i tak naprawdę nigdy sie nad tym nie zastanawiał i ze na dana chwile nie jest gotowy na dziecko. Dziwi mnie to, bo ma 29 lat a ludzie w tym wieku zazwyczaj juz wiedza takie rzeczy. Rozumiem, ze moze nie byc gotowy w tej chwili ale chyba powinien wiedziec czy dążyłby do tego np za kilka lat. Troche sie przy tej rozmowie napłakałam i powiedziałam mu ze ja chce kiedys rodzine (tj. męża, dziecko) i ze jesli dla niego to w ogole nie gra żadnej roli to nie powinnismy ze soba byc, bo prędzej czy pozniej ja bede na to gotowa i nie chce zeby mój partner ?z łaski? zrobił mi dziecko a jak przyjdzie co do czego i trzeba bedzie sie dzieckiem zająć to powie mi ?chciałaś to masz? lub cos w tym stylu. Kocham go i wiem, ze on kocha mnie dlatego cieżko mi nawet o tym pisac, ale ja za kilka lat bede chciala mieć swoją rodzine i podejrzewam, ze bede nieszczesliwa jesli zrezygnuje z tego dlatego zeby z nim byc. On był zasmucony i stwierdził ze wywieram na nim presję, bo daje mu do zrozumienia, ze jesli on zdecyduje, ze nie chce mieć dzieci to ja odejdę. Absolutnie sie na niego nie złoszczę o to ze nie jest zbyt zainteresowany dziecmi i byłoby mi bardzo cieżko gdyby jednak kategorycznie stwierdził ze na pewno ich nie chce i musielibyśmy rozważyć rozstanie. Powiedziałam mu rownież ze nie chce aby decydował sie na cos tylko zeby ze mna byc bo bedziemy obojętnie nieszczęśliwi po jakimś czasie. Ja chce kogos kto tak jak ja pragnie miec rodzine, bedzie sie cieszył razem ze mna kiedy zajde w ciaze itp. Nie wiem jak postąpić w tej sytuacji. Rozmawialiśmy o tym wczoraj wiec pomyslałam, ze dam tej sprawie miesiąc lub dwa zeby miał czas w ogole pomyśleć o tym czego chce (jesli naprawdę nigdy o tym nie myslal i nie ma pojęcia na ta chwile) i wtedy znowu porozmawiamy o tym i zdecydujemy co chcemy z tym zrobić. Jesteśmy razem dopiero troche ponad 9 miesięcy, ale chciałabym wiedziec juz teraz na czym stoję i czego moge sie spodziewać z jego strony. Czy uważacie ze to dobry pomysł powiedzieć mu ze ?zostawie? ta sprawę na kilka miesięcy zeby dac mu czas do namysłu?Czy któraś z was miala lub ma partnera ktory nie chciał mieć na poczatku dzieci a pozniej sie to zmieniło?

Moim zdaniem wygląda to w ten sposób: jesteście ze sobą 9 miesięcy. Niby to sporo, ale na tle związków liczonych w latach, to bardzo krótki staż. Nie pomyślałaś, że dla faceta to za szybko? Wiem, że to tylko rozmowa, ale być może on zrozumiał to opatrznie i myśli, że lada chwila chciałabyś, aby on został ojcem? Nie rezygnowałabym z fajnego faceta tylko dlatego, że po 9-ciu miesiącach znajomości nie jest gotowy na takie rozmowy, wyluzuj. Jeden mówi o tym od samego początku, a drugi potrzebuje do tego czasu. Może być też tak, że on po prostu nie jest pewien swoich uczuć co do ciebie, ale tę kwestię bym odrzucała, bo widać, że to normalny koleś. Daj mu trochę odetchnąć ;)

Pasek wagi

9 miesiecy to troche krotko by robic plany na nastepne 30 lat, ale nie za szybko by poruszac tego typu temat. My z mezem pewne kwestie przedyskutowalismy na 2,3 randce. Dla niektorych szybko, dla innych tak akurat. Obydwoje w ramach poznawania sie chcielismy od razu poznac zdanie drugiej strony odnosnie waznych dla nas kwestii. 

Milosc miloscia, ale jesli ludzie maja zupelnie odmienne zdanie na dany temat (rola kazdego z nich w rodzinie, posiadanie dzieci, podejscie do finansow itd) to pozniej beda rozdzwieki i problemy. Mozna przyzwyczaic sie do przyslowiowych porozrzucanych skarpetek, ale nie do faktu, ze dziecka nie bedzie, gdy Ty wlasnie nie wyobrazasz sobie go nie posiadac. 

Teraz optymistycznie: znam dwoch facetow, ktorzy (szczegolnie jeden) byli w zwiazkach i o zadnych dzieciach dlugo slyszec nie chcieli, wrecz oczywiste bylo ich zdanie na temat slubu i rodziny. Tuz przed 40 slub i dzieci i chyba nie widzialam bardziej chcianych dzieciakow i zaangazowanych ojciw od nich. Nie wiem, dorosli (czesci zajmuje to dluzej niz innym), sa na innym etapie w zyciu, maja inne potrzeby? Cos sie zmienilo i oni sie zmienili. 

Znam tez takich, ktorzy dzieci miec nie chcieli i nadal nie chca i razej na zmiany sie nie zanosi, towarzystwo po 40.

Ciezko zwyrokowac jak bedzie w Twoim przypadku. Obserwuj faceta, wroccie do dyskusji po czasie (na spokojnie), bo jesli on jest powaznie na nie to szkoda Twojego czasu.

Jeden z facetow ktorych opisalam rozstal sie z partnerka (ona chciala dzieci i slubu i sie nie doczekala)  i rodzine zalozyl z kims innym. Wiec wersja srednio optymistyzna, mimo ze on sie “zmienil”. 

Dorosły facet powinien mieć jasny pogląd na tak ważne sprawy. Ja swojego 32 letniego zapytalam po chyba 3 miesiącach randkowania. Zupełnie na luzie, w rozmowie o ciąży znajomej, bez deklaracji, czy ze mna, czy z inną, bez obawy, że przestraszy się i ucieknie, bo to chyba normalne tematy w związku dorosłych ludzi. W każdym razie odpowiedź była natychmiastowa, że zamierza założyć rodzinę i chciałby mieć więcej niż 1 dziecko. Gdyby nie chciał mieć dzieci nie brnęłabym dalej w ta znajomość, bo wiem na pewno, że chcę mieć dzieci.

Pasek wagi

Marisca napisał(a):

A.n.i napisał(a):

Marisca napisał(a):

A.n.i napisał(a):

Ja jestem w związku z mężczyzną,który dzieci mieć nie chce. Powiedział mi o tym na jednym ze spotkań kiedy właściwie nie byliśmy jeszcze oficjalnie razem. Jesteśmy rok po ślubie, on zdania nie zmienił a ja dziecko chciałabym mieć. Zastanawiałam się długo przed ślubem co zrobić,zastanawialam się czy dorośnie do podjęcia decyzji o posiadaniu dziecka czy lepiej to zostawić i odejść. Nie żałuję swojej decyzji, jest dla mnie najważniejszy i nie chciałabym spędzić życia z innym człowiekiem. Jeżeli dorośnie do tematu to wrócimy i razem podejmiemy decyzję o dziecku,jeżeli nie zmieni zdania to pogodzę się z tą decyzją bo no cóż jest dla mnie najważniejszy. Będzie jakaś pustka,ale poradze sobie z tym.
Na razie jesteś dopiero rok po ślubie i wnioskuję też , że jesteś jeszcze młoda. Na razie cieszycie się sobą swoją miłością, która jak to na początku jest jeszcze wielka i pełna oddania, chęci rezygnacji z wielu swoich potrzeb i priorytetów. Na razie cieszycie się swoim nowym etapem życia, przeżywacie jeszcze pewnie ślub itp.Dopiero za 10-15, czy 20 lat będziesz mogła powiedzieć , czy żałujesz decyzji i czy poradzisz sobie z pustką, bo to dopiero po latach życia w codzienności wychodzi. Zresztą wielu myśli, że radzi sobie z pustką, ale wcale tak nie jest i wypełnia ją posiadaniem zwierzaków, większym kontaktem z dziećmi przyjaciół/rodzeństwa, jakimś wolontariatem, zajmującym hobby tylko zagłuszając problem po to, aby trwać w ułudzie udanego życia u boku ukochanego. Miałam taką koleżankę, która mówiła wszystkim, że rozumie męża i on jest najważniejszy, jest świetnie, miłość jest ogromna, ale brak dziecka wypełniała histerycznym rozpoczynaniem kolejnego kierunku studiów (miała już chyba ze 4 tytyły mgr)  i ciągłym braniem pracy do domu. Aż w końcu po kilku latach udawania wybuchła płaczem,że jednak nie jest świetnie i ma dość, bo miłość macierzyńska jest zdecydowanie inna niż miłość do faceta, jest to miłość bezwarunkowa. Nie da się z niczym porównać pierwszego bicia serca, pierwszych ruchów w brzuchu, troski o życie i zdrowie dziecka , chęci zapewnienia dziecku szczęścia . tego że to dziecko jest częścią Ciebie Twoich cech charakteru, wyglądu, że jest również cześcią Twojego ukochanego i razem możecie to dziecko wychowywać, patrzeć jak rośnie, jak zdobywa nowe cele w zyciu, jak sobie radzi. Jest to zupełnie inna  miłość niż do męża  o wiele bardziej wymiarowa. Dziecko jest zupełnie bezbronne , ma tylko was rodziców i tylko na was może liczyć. Dziecko nie rozumie świata i potrzebuje przewodników, którzy zapewnią mu miłość, opiekę i będą drogowskazem. Rodzina rodzice plus dziecko to zupełnie inny wymiar niż wieczni "narzeczeni" zajęci wyłącznie sobą i swoim małżeństwem. I pisze to tylko oczywiście do tych kobiet, które chcą mieć dzieci , ale z powodu decyzji faceta ich nie mają. Tak naprawde takie kobiety żyją nie w kompromisie tylko w dyktacie decyzji ukochanego, bo tutaj nie ma kompromisu i nie ma się co oszukiwać, więc albo jest tylko tak jak chce ten co pragnie dziecka, albo tak jak chce ten drugi. Być może na razie jesteś jeszcze za młoda,żeby poczuć, że coś Cię w życiu ominęło ważnego. Może poczujesz to kiedy zaczniesz wchodzić w okres menopauzy, albo jakaś choroba Cię dopadnie przez którą nie będziesz mogła mieć dzieci i wtedy poczujesz, że już przepadło na dobre. Mam dziecko i nie wyobrażam sobie, że mogłabym dla kogokolwiek zrezygnować z macierzyństwa, ale to pisze ja kobieta, która chciała mieć dziecko, tym bardziej nie rozumiem jak można dla faceta poświęcać macierzyństwo, jeśli się tego pragnie. To tak jakby wykluczyć np, rodziców ze swojego życia, bo się naszemu ukochanemu nie podobają. 
. Wiesz co nie mam 20 ani 25 ani nawet już 30 lat więc nie jestem taka młoda jak uważasz. Nie podjęłam tej decyzji pod wpływem chwili a z mężem nie jestem od wczoraj tylko prawie 6 lat. Długo nie długo dla mnie wystarczająco, żeby pewne decyzje podejmować. Daleka jestem od tego,żeby komuś doradzać co ma zrobić czy prawić kazania jak będzie się czuł za 15 lat bo tego nie wiem ani ja a tym bardziej Ty osoba dla mnie obca. Wiem,że slyszniesz ze swoich mądrości na vitalii,ale pozwól ludziom przezyc życie po swojemu. Jak już wspomniałam jakaś pusta pozostanie,jeżeli dziecka nie będzie,ale dla mnie jednak to nie koniec świata. 
Właśnie o to chodzi, że nie wiesz tego co będzie, więc nie pisz, że sobie poradzisz,  bo na razie nie masz pojęcia o tym problemie. Ja Ci niczego nie doradzałam co masz zrobić, ja tylko napisałam co wiem, bo znam problem z autopsji  i znam pary w różnym wieku z rożnym stażem małżeńskim i ani jedna osoba z tych par nie jest szczęśliwa  z powodu braku dziecka  przy chęci jego posiadania i braku zgody małzonka na potomstwo. Miłośc małżeńska to za mało , aby taką pustkę wypełnić. I wiem jak wygląda zagłuszanie problemu każdy robi to inaczej, ciotka na wakacje i ferie brała do siebie do domu chrześnicę, aby mieć namiastkę rodziny z dzieckiem, koleżanka pakowała się w kolejne studia, przyjaciel moich rodziców znajdował sobie zawsze pracę na 2 etaty. Koleżanka mamy pchała się w wolontariaty itd. itd. Widzę co się dzieje dookoła, i widzę jak Ci ludzie są nieszczęśliwi, słyszę co mówią. Po czasie dochodzą do wypalenia, braku sensu.  Wszyscy mówią, że żałują , a teraz to już za późno. W każdym razie skoro piszesz,że to nie koniec świata dla Ciebie to jednak nie chcesz dziecka, przynajmniej na tym etapie. 

Nie jestem ani Twoja koleżanką ani koleżanką Twojej mamy więc skończ już te swoje wywody w moją stronę. Odniosłam się do tematu, który zresztą nie nadaję się na vitalię. Autorka sama powinna się zastanowić co zrobić ze swoim problemem, bo nikt za nią życia nie przeżyje, ale Ty oczywiście musiała swoje trzy grosze wtrącić do mojej decyzji bo przecież wiesz najlepiej i masz koleżanki i koleżanki mamy. Ja również mam koleżanki i również mam takie bez dzieci, dla których czas na dzieci się skończył. Oczywiście, że jedna czy dwie żałują, że nie mają dzieci, ale żadna nie wyrywa sobie włosów i nie robi z siebie wariatki bo nie mają dzieci. Taką decyzję podjęły, ale nie uprzykrzają sobie życia bo to niczego już nie zmieni. Nie pisałam do Ciebie więc serio, daruj sobie te swoje mądrości w moim kierunku.

Pasek wagi

czesc wam.

Zgadzam sie po raz pierwszy z marisca. Ale nie z sposobem w jaki probuje przekazac swoje racje choc porusza istotne tematy. Jestem mama 2 dzieci i po prostu wiem jaki to wymiar szczescia. Tego nic nie zastapi. Mam 3 mlodsze siostry i gdyby byly w takiej sytuacji mocno bym je przekonywala by sie rozstaly wlasnie zanim bedzie za pozno. Dlatego takie kwestie musza byc poruszane na poczatkach zwiazku. Uwazam ze tu nie ma miejsca na kompromis. I mam nadnadzieję ze kobiety ktore na niego ida nie beda wlasnie zalowaly za wiele lat. Tym bardzbardziej ze nasz czas na rodzenie dzieci jest krotki. A facetow dlugasny jesli sie mocno postaraja. Ale kazdy zyje wlasnym zyciem. Pzdrawiam;-)

Pasek wagi

bellleza napisał(a):

Ale przeciez on wie czego chce. Nie chce miec dzieci.Madry facet. A ty wywierasz na nim presje i dlatego powiedzial ze moze za kilka lat. Wasze interesy rozmijaja sie. Znajdz sobie takiego co bedzie chcial.sie rozmnazac bo jak inaczej?Nie wiem skad ta napinka na te dzieci u mlodych ludzi. "Bo tak trzeba" bo to "juz pora". 

Mądry, bo nie chce mieć dzieci? Od kiedy to posiadanie dzieci (lub nie) świadczy o mądrości? 

Poza tym Autorka nie napisała, że trzeba i że pora, tylko że CHCE a to zasadnicza różnica.

Autorko, uważam, że dobrze, iż poruszyłaś tę kwestię już teraz. Twój chłopak będzie miał czas do namysłu. Jeśli za te 2-3 miesiące wrócicie do rozmowy i on nadal będzie kategorycznie twierdził, że dzieci nie chce, wówczas rozważyłabym rozstanie. Dla mnie rodzina to mąż, żona i dzieci. Innej opcji nie uznaję. Jeżeli tych dzieci mieć nie można, to istnieje adopcja, ale sytuacja, w której ktoś kategorycznie mówi, że dzieci nie chce, dla mnie jest nie do przyjęcia. Sama mam dwoje dzieci i nie wyobrażam sobie bez nich życia.

Niektórzy Ci piszą, że 9 miesięcy to krótko. W wieku 20 lat rzeczywiście, ale jak się ma prawie 30, to według mnie jest to wystarczająco długo, by powoli móc się na coś decydować. Rozmowy na temat przyszłości, małżeństwa, dzieci są tu jak najbardziej na miejscu. Nie mówię, że masz naciskać i oczekiwać stanowczych deklaracji, ale masz prawo wiedzieć na czym stoisz.

Wg mnie szkoda zycia na czlowieka który ma inne podejscie do niego niz Ty, jeszcze nie raz sie nabeczysz przez niego, nawet jesli sie zgodzi na dziecko lub wpadniecie to zwiazek sie rozwali bo po prostu on go nie chce

A.n.i.

Czym innym jest świadome podjęcie decyzji o nieposiadaniu dziecka i jakiś żal po latach, że to była błędna decyzja, lub jakieś problemy zdrowotne uniemożliwiające posiadanie własnego dziecka, a czym innym jest chęć posiadania dziecka i rezygnacja z tego , bo facet nie chce. Albo się dziecka chce i to jest w życiu ważne i nikt i nic nie jest w stanie Cię od tej chęci odwieść, nie jesteś w stanie zrezygnować  z macierzyństwa z jakiś powodów , albo po prostu dziecko nie jest dla kogoś aż tak istotne i przyjmuje postawę jak będzie to fajnie, a jak nie to nie (ale to ie jest postawa całkowicie zdecydowana ukierunkowana i trudno tu mówić o pragnieniu posiadania dziecka , raczej tutaj mowa o obojętnym stosunku do tematu)

Jeśli ktoś rezygnuje z posiadania dziecka to pytanie , czy nie traci swojej tożsamości, czy nie podporządkowuje się partnerowi i zrobi wszystko tylko po to, aby  ten związek istniał, a ten facet przy nim był , albo pytanie czy  w ogóle tego dziecka chce tak na 100 %.

Posiadanie dziecka to nie jest zakup nowej bluzki gdzie można powiedzieć ok nie podoba się facetowi to nie , nie kupię trudno, chcę mu sie podobać, to tylko bluzka, czasem mogę uwzględnić gust partnera. Nie podoba mu sie ta kanapa to ok pojedziemy do innego sklepu wybierzemy taką kanapę, która zachwyci nas oboje. Pewnie, że potem ktoś sobie poradzi,  że nie kupił tej bluzki. 

Jak ktoś przyjmuje postawę ok wisi mi to, czy będzie to dziecko, czy nie  to pewnie, że po latach nie będzie frustracji , ale jak ktoś naprawdę jest zdecydowany na rodzicielstwo i się podporządkowuje  to wybacz, ale nie ma opcji, aby po latach to nie wyszło i nie gryzło, nie stało się poważnym problemem nie tylko dla tej osoby, ale także dla związku. 

I nie wiem jak możesz pisać o robieniu z siebie wariata. Nigdzie nie napisałam, że ktoś robi z siebie wariata, bo nie może przeboleć, że chciał dziecko, a podporządkował się małżonkowi. 

Rodzicielstwo jest kwestią fundamentalną i tu jest tylko relacja zero jedynkowa. Ktoś chce dziecka będzie szukał tylko tego kto podziela te kwestię, komuś to obojętne może mieć dziecko, albo może nie mieć to tez mu wszystko jedno  jaki partner ma pogląd. 

Ten kto naprawdę chce dziecka , ale naprawdę i jest zdecydowany, (a nie przyjmuje postawę będzie to ok, nie będzie też ok) zapłaci bardzo wysoką cenę w przyszłości 

I tyle w temacie. Nie ma więcej co dodawać. Każdy musi sam przemyśleć, czy chcę dziecka naprawdę, czy mu to obojętne i podjąc odpowiednie kroki w przypadku poważnej chęci posiadania dziecka. Człowiek uczy się życia przez doświadczenie, ale nie tylko swoje. I po to autorka pyta, aby po latach nie żałować dlatego musi odpowiedzieć sobie czy chce dziecka i jaka jest konsekwencja rezygnacji z macierzyństwa, czy jej to wszystko jedno i może być z facetem, który dziecka nie chce.

To jest normalne, logiczne  i naturalne, że są rzeczy mniej ważne , z których rezygnacja nie boli i są rzeczy bardzo istotne o które walczymy. 

To jest naturalne i logiczne, że jeżeli czegoś bardzo chcemy to zrobimy wszystko aby nasze pragnienia zrealizować. Jeżeli ktoś mówi ok ja chciałam dziecko, ale facet nie i ja to zaakceptowałam tzn. że ta osoba tego dziecka nie chciała na 100 %, albo jest tak przyzssana do drugiej osoby, że czuje strach przed rozstaniem i zatraciła siebie w związku co nigdy na dobre nie wychodzi więc proszę nie wprowadzać w błąd autorki, bo to ona po latach będzie żałować, to ona przeżyje załamanie itp. 

Poza tym pogratulować komuś kto bardziej kocha faceta niż siebie i pozbawia się szansy na rodzicielstwo podporządkowując się światopoglądowi partnera w tej kwestii. 

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.