Temat: Mój partner nie chce miec dzieci. Co robic?

Wczoraj od słowa do słowa doszło do rozmowy na temat dzieci wiec zapytałam go czy on w ogole chce mieć dzieci w przyszlosci. Odpowiedzial, ze nie. Zapytalam jeszcze raz czy na pewno zeby sie upewnic. Od zawsze wiedzialam ze nie ‘szaleje’ na punkcie dzieci ale niejednokrotnie z jego wypowiedzi wnioskowalam, ze chce miec dzieci. Widzac zaskoczenie i zmieszanie na mojej twarzy dodał ze nie wie i tak naprawdę nigdy sie nad tym nie zastanawiał i ze na dana chwile nie jest gotowy na dziecko. Dziwi mnie to, bo ma 29 lat a ludzie w tym wieku zazwyczaj juz wiedza takie rzeczy. Rozumiem, ze moze nie byc gotowy w tej chwili ale chyba powinien wiedziec czy dążyłby do tego np za kilka lat. Troche sie przy tej rozmowie napłakałam i powiedziałam mu ze ja chce kiedys rodzine (tj. męża, dziecko) i ze jesli dla niego to w ogole nie gra żadnej roli to nie powinnismy ze soba byc, bo prędzej czy pozniej ja bede na to gotowa i nie chce zeby mój partner ‚z łaski’ zrobił mi dziecko a jak przyjdzie co do czego i trzeba bedzie sie dzieckiem zająć to powie mi ‚chciałaś to masz’ lub cos w tym stylu. Kocham go i wiem, ze on kocha mnie dlatego cieżko mi nawet o tym pisac, ale ja za kilka lat bede chciala mieć swoją rodzine i podejrzewam, ze bede nieszczesliwa jesli zrezygnuje z tego dlatego zeby z nim byc. On był zasmucony i stwierdził ze wywieram na nim presję, bo daje mu do zrozumienia, ze jesli on zdecyduje, ze nie chce mieć dzieci to ja odejdę. Absolutnie sie na niego nie złoszczę o to ze nie jest zbyt zainteresowany dziecmi i byłoby mi bardzo cieżko gdyby jednak kategorycznie stwierdził ze na pewno ich nie chce i musielibyśmy rozważyć rozstanie. Powiedziałam mu rownież ze nie chce aby decydował sie na cos tylko zeby ze mna byc bo bedziemy obojętnie nieszczęśliwi po jakimś czasie. Ja chce kogos kto tak jak ja pragnie miec rodzine, bedzie sie cieszył razem ze mna kiedy zajde w ciaze itp. 

Nie wiem jak postąpić w tej sytuacji. Rozmawialiśmy o tym wczoraj wiec pomyslałam, ze dam tej sprawie miesiąc lub dwa zeby miał czas w ogole pomyśleć o tym czego chce (jesli naprawdę nigdy o tym nie myslal i nie ma pojęcia na ta chwile) i wtedy znowu porozmawiamy o tym i zdecydujemy co chcemy z tym zrobić. Jesteśmy razem dopiero troche ponad 9 miesięcy, ale chciałabym wiedziec juz teraz na czym stoję i czego moge sie spodziewać z jego strony. 

Czy uważacie ze to dobry pomysł powiedzieć mu ze ‚zostawie’ ta sprawę na kilka miesięcy zeby dac mu czas do namysłu?

Czy któraś z was miala lub ma partnera ktory nie chciał mieć na poczatku dzieci a pozniej sie to zmieniło?

Marisca napisał(a):

Annne17 napisał(a):

Marisca napisał(a):

Annne17 napisał(a):

ReadyForTheGoodTimes napisał(a):

Tak czytam ten post i oczom nie wierzę, a jeszcze bardziej nie wierzę w te komentarze. Przecież rodzinę tworzy dwójka kochających się ludzi - to jest rodzina. Dziecko, to tylko dopełnienie tej rodziny, jeśli OBIE osoby czują, że jest ona nie pełna. Jak można pisać, że w tej sytuacji obie strony będą nieszczęśliwe ? Przecież jak para jest ze sobą szczęśliwa, to będzie też i za 10 lat, nawet bez dziecka. Ja tam rozumiem, że można chcieć mieć dziecko, ale żeby był to powód do rozstania ? A może akurat za parę lat i on to poczuje ? A jeśli nie, to co? Nagle przestaniesz go kochać ? A może będziesz z kimś kogo nie kochasz, tylko po to, żeby ,, zrobił Ci dziecko" ? Nie rozumiem takiego podejścia, ja jestem z mężczyzną od 7 lat i tworzymy rodzinę już od kilku ... Dziecko? Nie wiem czy będzie, oboje jesteśmy niezdecydowani, na pewno nie w najbliższej przyszłości, ale nie wyobrażam sobie, by któreś z nas miało nie być szczęśliwe ... Chyba jednak nie tak bardzo go kochasz, skoro rozważasz rozstanie. A jakby nie mógł mieć dzieci, to co ? Powiesz, że inna sytuacja, inna tylko dlatego, że nie wymusisz, a skutek jest taki sam - brak dzieci. Albo się kochacie i akceptujecie swoje przekonania, albo dajcie sobie rzeczywiście spokój .. Gdyby mi partner powiedział, że nie chce MARNOWAĆ czasu na związek ze mną, jeśli kiedyś mu nie urodzę dziecka, to byłby to dla mnie wystarczający powód do rozstania, bo jak w ogóle można żyć z kimś, kto ma takie podejście ?
Właśnie TAKJesteśmy ze sobą bo już teraz jest nam ze sobą dobrze, wystarczamy sobie nawzajem, akceptujemy i nic nam do pełni nie brakuje. Jeśli warunkiem udanego związku ma być coś jeszcze, to znaczy ze teraz ten związek nie jest jeszcze udany. Skąd pewność że TO coś, gdy już zaistnieje, spełni pokładane w nim nadzieje? Piszę TO bo  nie zawsze dziecko musi być tym warunkiem koniecznym do szczęśliwego związku. A to tak nie działa.
Co za bzdury.[...]
Jeśli dla kogoś to są bzdury  to tylko można ubolewać nad podejściem do życia.
Nic nie zrozumiałaś, no trudno .... ale może wystarczyło trochę się wysilić niż skupić na jednym zdaniu i podporządkować mu cały sens wypowiedzi.na Twoim podejściem do życia trzeba ubolewać skoro nie rozumiesz, ze nie jest szczęśliwy związek w którym jedno pragnie rodzi i dziecka a drugie nie.  

Sama się nie wysiliłaś. Nie potrafisz spojrzeć wielowątkowo na sprawę, tylko jak koń cygański klapki na oczy o do przodu. W efekcie zaprzeczasz sama sobie. Dalsze tłumaczenie będzie przelewaniem z pustego w próżne więc daruję sobie kontynuację rozmowy.

Anne

Cieszę się , że już ta bzdurny dyskusja się kończy, bo jak wiadomo syty głodnego nie zrozumie. 

Marisca napisał(a):

tynka158 napisał(a):

...........Odejdź póki nie jesteś tak bardzo zaangażowana, jeśli planujesz dziecko. Poszukaj kogoś dla kogo to samo ważne jest co dla Ciebie i kogoś z kim będzies zmogła dzielić życie rodzinnę i miłośc rodzicielską.P.S.I dzieci chce się , albo nie, chce się być rodzicem, albo nie, a nie takie gadanie z tą chciałem, z tamtą nie chciałem. 

Marsica - nieprawda - to nie jest tylko takie gadanie.

Do autorki - mysle ze on faktycznie o tym nie myslal i tak strzelil na szybko, bo w tej chwili tego nie chce. Z innych watkow pamietam -jesli sie nie myle ze to troche taki typ wiecznego chlopca, imprezy , kluby itd, wiec "nie mial czasu "  i nie dorosl do zakladania rodziny.Czy kiedys dorosnie to trudno powiedziec na podstawie kilku opisow roznych sytuacji. Ty znasz go juz troche. Dla jednych 9 msc. to malo dla innych wystarczajaco by wiedziec w jakim punkcie w zwiazku stoja. 

Tak ogolnie z tym chceniem badz nie chceniem posiadania dzieci to jak napisalam wyzej niezgodze sie z tym ze kazdy od razu wie, badz chce miec dzieci. Na Vitalii sa tez mlode mamy, a napewno jedna, ktora niedawno zostala mama , jest z tego powodu szczesliwa a kiedys tez nalezala do tych , ktore sadzily ze dzieci nie chca i nie beda mialy. Czlowiek rozwija sie, zwiazki rozwijaja sie  zmieniaja i tez chec badz niechec do posiadania dzieci ulega zmianie.

Berchen napisał(a):

Marisca napisał(a):

tynka158 napisał(a):

...........Odejdź póki nie jesteś tak bardzo zaangażowana, jeśli planujesz dziecko. Poszukaj kogoś dla kogo to samo ważne jest co dla Ciebie i kogoś z kim będzies zmogła dzielić życie rodzinnę i miłośc rodzicielską.P.S.I dzieci chce się , albo nie, chce się być rodzicem, albo nie, a nie takie gadanie z tą chciałem, z tamtą nie chciałem. 
Marsica - nieprawda - to nie jest tylko takie gadanie.Do autorki - mysle ze on faktycznie o tym nie myslal i tak strzelil na szybko, bo w tej chwili tego nie chce. Z innych watkow pamietam -jesli sie nie myle ze to troche taki typ wiecznego chlopca, imprezy , kluby itd, wiec "nie mial czasu "  i nie dorosl do zakladania rodziny.Czy kiedys dorosnie to trudno powiedziec na podstawie kilku opisow roznych sytuacji. Ty znasz go juz troche. Dla jednych 9 msc. to malo dla innych wystarczajaco by wiedziec w jakim punkcie w zwiazku stoja. Tak ogolnie z tym chceniem badz nie chceniem posiadania dzieci to jak napisalam wyzej niezgodze sie z tym ze kazdy od razu wie, badz chce miec dzieci. Na Vitalii sa tez mlode mamy, a napewno jedna, ktora niedawno zostala mama , jest z tego powodu szczesliwa a kiedys tez nalezala do tych , ktore sadzily ze dzieci nie chca i nie beda mialy. Czlowiek rozwija sie, zwiazki rozwijaja sie  zmieniaja i tez chec badz niechec do posiadania dzieci ulega zmianie.

to jak długo partner może nas trzymać w niepewności? jeśli ktoś jest pewien co do tego od lat to zakładałabym jednak, że mu się nie odmieni zamiast czekać w nieskończoność, że "może jednak"

Ja jestem w związku z mężczyzną,który dzieci mieć nie chce. Powiedział mi o tym na jednym ze spotkań kiedy właściwie nie byliśmy jeszcze oficjalnie razem. Jesteśmy rok po ślubie, on zdania nie zmienił a ja dziecko chciałabym mieć. Zastanawiałam się długo przed ślubem co zrobić,zastanawialam się czy dorośnie do podjęcia decyzji o posiadaniu dziecka czy lepiej to zostawić i odejść. Nie żałuję swojej decyzji, jest dla mnie najważniejszy i nie chciałabym spędzić życia z innym człowiekiem. Jeżeli dorośnie do tematu to wrócimy i razem podejmiemy decyzję o dziecku,jeżeli nie zmieni zdania to pogodzę się z tą decyzją bo no cóż jest dla mnie najważniejszy. Będzie jakaś pustka,ale poradze sobie z tym.

Pasek wagi

Despacitoo napisał(a):

Berchen napisał(a):

Marisca napisał(a):

tynka158 napisał(a):

...........Odejdź póki nie jesteś tak bardzo zaangażowana, jeśli planujesz dziecko. Poszukaj kogoś dla kogo to samo ważne jest co dla Ciebie i kogoś z kim będzies zmogła dzielić życie rodzinnę i miłośc rodzicielską.P.S.I dzieci chce się , albo nie, chce się być rodzicem, albo nie, a nie takie gadanie z tą chciałem, z tamtą nie chciałem. 
Marsica - nieprawda - to nie jest tylko takie gadanie.Do autorki - mysle ze on faktycznie o tym nie myslal i tak strzelil na szybko, bo w tej chwili tego nie chce. Z innych watkow pamietam -jesli sie nie myle ze to troche taki typ wiecznego chlopca, imprezy , kluby itd, wiec "nie mial czasu "  i nie dorosl do zakladania rodziny.Czy kiedys dorosnie to trudno powiedziec na podstawie kilku opisow roznych sytuacji. Ty znasz go juz troche. Dla jednych 9 msc. to malo dla innych wystarczajaco by wiedziec w jakim punkcie w zwiazku stoja. Tak ogolnie z tym chceniem badz nie chceniem posiadania dzieci to jak napisalam wyzej niezgodze sie z tym ze kazdy od razu wie, badz chce miec dzieci. Na Vitalii sa tez mlode mamy, a napewno jedna, ktora niedawno zostala mama , jest z tego powodu szczesliwa a kiedys tez nalezala do tych , ktore sadzily ze dzieci nie chca i nie beda mialy. Czlowiek rozwija sie, zwiazki rozwijaja sie  zmieniaja i tez chec badz niechec do posiadania dzieci ulega zmianie.
to jak długo partner może nas trzymać w niepewności? jeśli ktoś jest pewien co do tego od lat to zakładałabym jednak, że mu się nie odmieni zamiast czekać w nieskończoność, że "może jednak"

Moim zdaniem nie ma na takie tematy recepty, gotowych wzorcow,kazdy czlowiek jest inny, ma inne cele, inne wartosci , przeszlosc, wiec ocenianie tego akurat czy sie mu odmieni czy nie nie ma sensu. Jesli sie z kims jest powinno sie przede wszystkim poznawc  ta osobe, rozmawiac, mowic tez o swoich wartosciach , oczekiwaniach. Nie widze powodu by w nieskonczonosc czekac, nalezy rozmawiac. 

 Akurat ja nie naleze do tych ktorzy potrzebuja kilku lat by wiedziec czego chca, wrecz podejmuje decyzje bardzo szybko, co nie znaczy nieprzemyslanie, po prostu potrafie szybko ocenic to na czym stoje i odpowiednio reaguje. Z ojcem moich dzieci postanowilismy byc razem po trzech miesiacach znajomosci, po kolejnych kilku bylismy malzenstwem, oboje wiedzielismy ze chcemy miec dzieci. Pisze w czasie przeszlym, bo wbrew moi wszelkim przekonaniom i wartoscom moje malzenstwo rozpadlo sie po 20 latach. Nie zaluje wczesniejszych decyzji, nie zaluje tych 20 lat, byly dobre i nadal jestesmy w dobrym kontakcie. Pisze to by udowodnic ze czasami wystarczy trzy miesiace - pol roku by stworzyc dobry zwiazek, a znam tez pary chodzace po siedem lat i dziewczyna nadal czeka na oswiadczyny, nie wie czy nastapia. Znamy tez wszyscy rodziny wielodzietne , w ktorych brak jest milosci  - posiadanie dzieci nie jest wyznacznikiem dobrej rodziny. 

Nie ma dobrej odpowiedzi czy czekac, ile czekac, kazdy zna swego partnera najlepiej i na tej podstawie musi sam ocenic czy chce czekac.

....się podłożyć i już

Pasek wagi

No nie doradzę Ci w tej sprawie, ale chyba będziesz musiała kogoś innego znaleźć. Byłam w podobnej sytuacji na początku swojej dorosłości, chłopak oświadczył mi ze chciałby mieć zemną ponad 6cioro dzieci. Wystraszyłam się, a po tygodniu z nim zerwałam, mnie przerażało nawet jedno dziecko, a co dopiero 6.

Pasek wagi

A.n.i napisał(a):

Ja jestem w związku z mężczyzną,który dzieci mieć nie chce. Powiedział mi o tym na jednym ze spotkań kiedy właściwie nie byliśmy jeszcze oficjalnie razem. Jesteśmy rok po ślubie, on zdania nie zmienił a ja dziecko chciałabym mieć. Zastanawiałam się długo przed ślubem co zrobić,zastanawialam się czy dorośnie do podjęcia decyzji o posiadaniu dziecka czy lepiej to zostawić i odejść. Nie żałuję swojej decyzji, jest dla mnie najważniejszy i nie chciałabym spędzić życia z innym człowiekiem. Jeżeli dorośnie do tematu to wrócimy i razem podejmiemy decyzję o dziecku,jeżeli nie zmieni zdania to pogodzę się z tą decyzją bo no cóż jest dla mnie najważniejszy. Będzie jakaś pustka,ale poradze sobie z tym.

Na razie jesteś dopiero rok po ślubie i wnioskuję też , że jesteś jeszcze młoda. Na razie cieszycie się sobą swoją miłością, która jak to na początku jest jeszcze wielka i pełna oddania, chęci rezygnacji z wielu swoich potrzeb i priorytetów. Na razie cieszycie się swoim nowym etapem życia, przeżywacie jeszcze pewnie ślub itp.

Dopiero za 10-15, czy 20 lat będziesz mogła powiedzieć , czy żałujesz decyzji i czy poradzisz sobie z pustką, bo to dopiero po latach życia w codzienności wychodzi. Zresztą wielu myśli, że radzi sobie z pustką, ale wcale tak nie jest i wypełnia ją posiadaniem zwierzaków, większym kontaktem z dziećmi przyjaciół/rodzeństwa, jakimś wolontariatem, zajmującym hobby tylko zagłuszając problem po to, aby trwać w ułudzie udanego życia u boku ukochanego. Miałam taką koleżankę, która mówiła wszystkim, że rozumie męża i on jest najważniejszy, jest świetnie, miłość jest ogromna, ale brak dziecka wypełniała histerycznym rozpoczynaniem kolejnego kierunku studiów (miała już chyba ze 4 tytyły mgr)  i ciągłym braniem pracy do domu. Aż w końcu po kilku latach udawania wybuchła płaczem,że jednak nie jest świetnie i ma dość, bo miłość macierzyńska jest zdecydowanie inna niż miłość do faceta, jest to miłość bezwarunkowa. Nie da się z niczym porównać pierwszego bicia serca, pierwszych ruchów w brzuchu, troski o życie i zdrowie dziecka , chęci zapewnienia dziecku szczęścia . tego że to dziecko jest częścią Ciebie Twoich cech charakteru, wyglądu, że jest również cześcią Twojego ukochanego i razem możecie to dziecko wychowywać, patrzeć jak rośnie, jak zdobywa nowe cele w zyciu, jak sobie radzi. Jest to zupełnie inna  miłość niż do męża  o wiele bardziej wymiarowa. Dziecko jest zupełnie bezbronne , ma tylko was rodziców i tylko na was może liczyć. Dziecko nie rozumie świata i potrzebuje przewodników, którzy zapewnią mu miłość, opiekę i będą drogowskazem. Rodzina rodzice plus dziecko to zupełnie inny wymiar niż wieczni "narzeczeni" zajęci wyłącznie sobą i swoim małżeństwem. I pisze to tylko oczywiście do tych kobiet, które chcą mieć dzieci , ale z powodu decyzji faceta ich nie mają. Tak naprawde takie kobiety żyją nie w kompromisie tylko w dyktacie decyzji ukochanego, bo tutaj nie ma kompromisu i nie ma się co oszukiwać, więc albo jest tylko tak jak chce ten co pragnie dziecka, albo tak jak chce ten drugi. 

Być może na razie jesteś jeszcze za młoda,żeby poczuć, że coś Cię w życiu ominęło ważnego. Może poczujesz to kiedy zaczniesz wchodzić w okres menopauzy, albo jakaś choroba Cię dopadnie przez którą nie będziesz mogła mieć dzieci i wtedy poczujesz, że już przepadło na dobre. 

Mam dziecko i nie wyobrażam sobie, że mogłabym dla kogokolwiek zrezygnować z macierzyństwa, ale to pisze ja kobieta, która chciała mieć dziecko, tym bardziej nie rozumiem jak można dla faceta poświęcać macierzyństwo, jeśli się tego pragnie. To tak jakby wykluczyć np, rodziców ze swojego życia, bo się naszemu ukochanemu nie podobają, albo nie studiować, bo mąż ma inną koncepcję na nasze życie zawodowe i uważa, że bardziej by nas widział na kasie w Biedronce niż jako lekarza, czy inżyniera. Oczywiście macierzyństwa inie da się do niczego przyrównać, bo jak pisałam to zupełnie inny wymiar jednak czy to już jest miłość, czy podporządkowanie i zniewolenie, czy to jest prawdziwe szczeście  jeśli rezygnujemy z czegoś co jest ważną wartością w naszym życiu i zatracamy swoją tożsamość.

Nie da się czegoś chcieć i jednocześnie nie chcieć, bo ktoś inny nie chce. Albo żyje się wtedy w fikcji szczęścia, albo tak naprawdę nie zależało nam na tym aż tak bardzo skoro z tego zrezygnowaliśmy. 

Marisca napisał(a):

A.n.i napisał(a):

Ja jestem w związku z mężczyzną,który dzieci mieć nie chce. Powiedział mi o tym na jednym ze spotkań kiedy właściwie nie byliśmy jeszcze oficjalnie razem. Jesteśmy rok po ślubie, on zdania nie zmienił a ja dziecko chciałabym mieć. Zastanawiałam się długo przed ślubem co zrobić,zastanawialam się czy dorośnie do podjęcia decyzji o posiadaniu dziecka czy lepiej to zostawić i odejść. Nie żałuję swojej decyzji, jest dla mnie najważniejszy i nie chciałabym spędzić życia z innym człowiekiem. Jeżeli dorośnie do tematu to wrócimy i razem podejmiemy decyzję o dziecku,jeżeli nie zmieni zdania to pogodzę się z tą decyzją bo no cóż jest dla mnie najważniejszy. Będzie jakaś pustka,ale poradze sobie z tym.
Na razie jesteś dopiero rok po ślubie i wnioskuję też , że jesteś jeszcze młoda. Na razie cieszycie się sobą swoją miłością, która jak to na początku jest jeszcze wielka i pełna oddania, chęci rezygnacji z wielu swoich potrzeb i priorytetów. Na razie cieszycie się swoim nowym etapem życia, przeżywacie jeszcze pewnie ślub itp.Dopiero za 10-15, czy 20 lat będziesz mogła powiedzieć , czy żałujesz decyzji i czy poradzisz sobie z pustką, bo to dopiero po latach życia w codzienności wychodzi. Zresztą wielu myśli, że radzi sobie z pustką, ale wcale tak nie jest i wypełnia ją posiadaniem zwierzaków, większym kontaktem z dziećmi przyjaciół/rodzeństwa, jakimś wolontariatem, zajmującym hobby tylko zagłuszając problem po to, aby trwać w ułudzie udanego życia u boku ukochanego. Miałam taką koleżankę, która mówiła wszystkim, że rozumie męża i on jest najważniejszy, jest świetnie, miłość jest ogromna, ale brak dziecka wypełniała histerycznym rozpoczynaniem kolejnego kierunku studiów (miała już chyba ze 4 tytyły mgr)  i ciągłym braniem pracy do domu. Aż w końcu po kilku latach udawania wybuchła płaczem,że jednak nie jest świetnie i ma dość, bo miłość macierzyńska jest zdecydowanie inna niż miłość do faceta, jest to miłość bezwarunkowa. Nie da się z niczym porównać pierwszego bicia serca, pierwszych ruchów w brzuchu, troski o życie i zdrowie dziecka , chęci zapewnienia dziecku szczęścia . tego że to dziecko jest częścią Ciebie Twoich cech charakteru, wyglądu, że jest również cześcią Twojego ukochanego i razem możecie to dziecko wychowywać, patrzeć jak rośnie, jak zdobywa nowe cele w zyciu, jak sobie radzi. Jest to zupełnie inna  miłość niż do męża  o wiele bardziej wymiarowa. Dziecko jest zupełnie bezbronne , ma tylko was rodziców i tylko na was może liczyć. Dziecko nie rozumie świata i potrzebuje przewodników, którzy zapewnią mu miłość, opiekę i będą drogowskazem. Rodzina rodzice plus dziecko to zupełnie inny wymiar niż wieczni "narzeczeni" zajęci wyłącznie sobą i swoim małżeństwem. I pisze to tylko oczywiście do tych kobiet, które chcą mieć dzieci , ale z powodu decyzji faceta ich nie mają. Tak naprawde takie kobiety żyją nie w kompromisie tylko w dyktacie decyzji ukochanego, bo tutaj nie ma kompromisu i nie ma się co oszukiwać, więc albo jest tylko tak jak chce ten co pragnie dziecka, albo tak jak chce ten drugi. Być może na razie jesteś jeszcze za młoda,żeby poczuć, że coś Cię w życiu ominęło ważnego. Może poczujesz to kiedy zaczniesz wchodzić w okres menopauzy, albo jakaś choroba Cię dopadnie przez którą nie będziesz mogła mieć dzieci i wtedy poczujesz, że już przepadło na dobre. Mam dziecko i nie wyobrażam sobie, że mogłabym dla kogokolwiek zrezygnować z macierzyństwa, ale to pisze ja kobieta, która chciała mieć dziecko, tym bardziej nie rozumiem jak można dla faceta poświęcać macierzyństwo, jeśli się tego pragnie. To tak jakby wykluczyć np, rodziców ze swojego życia, bo się naszemu ukochanemu nie podobają. 
. Wiesz co nie mam 20 ani 25 ani nawet już 30 lat więc nie jestem taka młoda jak uważasz. Nie podjęłam tej decyzji pod wpływem chwili a z mężem nie jestem od wczoraj tylko prawie 6 lat. Długo nie długo dla mnie wystarczająco, żeby pewne decyzje podejmować. Daleka jestem od tego,żeby komuś doradzać co ma zrobić czy prawić kazania jak będzie się czuł za 15 lat bo tego nie wiem ani ja a tym bardziej Ty osoba dla mnie obca. Wiem,że slyszniesz ze swoich mądrości na vitalii,ale pozwól ludziom przezyc życie po swojemu. Jak już wspomniałam jakaś pusta pozostanie,jeżeli dziecka nie będzie,ale dla mnie jednak to nie koniec świata. 

Pasek wagi

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.