Hej! Dzisiaj dzień treningowy, więc spaliłam trochę kalorii. Orbitrek + trening siłowy na pośladki, momentami było ciężko. Tężyczka cholerna daje mi popalić, odkąd odstawiłam magnez i robię treningi siłowe.
Staram się jak na razie na maxa odżywiać, 4 posiłki i w każdym białko. Ale dziś, jak w każdy piątek, musiałam coś odwalić. Tym razem zrobiłam bardzo tłuste spaghetti bolognese. Nawaliłam na patelnię oliwy z oliwek dużą łyżką, a potem na to wrzuciłam wołowinę i uświadomiłam sobie dopiero po czasie, jak w tym mięsie jest dużo tłuszczu. Więcej tego tłuszczu pływało jak sosu pomidorowego. Mężowi bardzo smakowało, zjadł 3/4 dania a ja... mi się po tym jedzeniu po prostu chciało wymiotować. 2 godziny później siedziałam, trzymając się za żołądek, i pijąc rumianek, zastanawiałam się, czy będzie jak z krewetkami (ale wtedy schudłam ponad 2 kg w tydzień!) Jeszcze mi na stopie coś wylazło, jakaś czerwona plamka o średnicy pół centymetra, ja pierniczę. Nigdy żadnych alergii skórnych nie miałam a tu widzę że mój organizm wciąż mnie czymś zaskakuje. Więc albo mam tą nietolerancję histaminy albo pszenicy, bo jadłam dziś makaron po raz pierwszy od hm... tygodnia? Już nie pamiętam ile dni nie jadłam pszenicy. Może faktycznie minął tydzień? I jakoś mi nie brakowało chleba, nawet nie myślałam o niczym takim.
Na szczęście po jakiejś godzinie przestało mi być niedobrze. Pojechaliśmy z mężem na zakupy i zaopatrzyłam się w liczne batony proteinowe go on i deserki high protein pistachio mousse oraz parę innych smaków.
Wieczorem na kolację stwierdziłam, że muszę się odstresować i zamiast orzeszków pistacjowych wjechały cheetosy. 2 miseczki keczupowych. Ale to nie wszystko. Znalazłam zaginioną paczkę naczosów serowych. No i zjadłam 2 miseczki do sałatki z mozarelli, papryki, cebuli i sałaty rzymskiej.
Tak więc nie wiem czy ja w ogóle jestem jeszcze na diecie, chyba zeszła na drugi plan bo próbuję okiełznać swoje zdrowie (jedząc cheetosy...) Muszę jeść więcej warzyw bo w tym tygodniu o nich zapominałam. Czy jestem w deficycie? Sądząc po tym, że jem 4 solidne posiłki w ciągu dnia, ciężko stwierdzić. Okaże się przy ważeniu. Co prawda, dzisiaj spaliłam sporo aktywnych i będę mieć pewnie 2400 kalorii łącznie spalonych, ale czy to starczy? Zobaczymy w niedzielę...