Witajcie. Nadszedł 14 dzień cyklu i nastrój siadł jak z bicza trzasnął. Rozpoczął się czas przedmiesiączkowy ze wszystkimi urokami. Teraz to już tylko byle przetrwać te 2 tygodnie, potem okres i znowu parę dni trochę lepszego humoru. I tak to się toczy...
Wczoraj wypróbowałam lampę na poczerwień na moje obolałe plecy. Przyjemnie grzeje, nie powiem. Coś tam dała, ale dziś bóle powróciły. Mata z igłami jest chyba lepsza. Położę się na niej przed snem.
Dziś wysmażałam sobie cellulit i teraz trochę poślady mnie pieką. Jeszcze nie umiem dobrać odpowiedniej odległości od tej lampy.
Chyba odkryłam przyczynę mojej tężyczki. Albo jedną z nich. Nietolerancja histaminy. Od paru lat już obserwuję, że mam katar po jedzeniu a czasem duszności i ataki kaszlu. Najgorzej jest po pizzy, malinach, rybach, czasem do tego swędzi mnie skóra. Jak na złość moja dieta zawiera dużo rzeczy z histaminą, bo w tych rzeczach jest magnez i potas. Ostatnio codziennie jem pomidory, banany, 3 kostki czekolady 64% a to ma histaminę. Muszę więcej poczytać i dowiedzieć się, co mogę jeść, a co ograniczyć.
Jak mnie wkurza, że zawsze w tego typu artykułach "Dieta antyhistaminowa" jest wymieniona długa lista czego nie wolno jeść, ale informacji, co można to już nie podadzą albo wymienią kilka rzeczy. Jak na razie znalazłam tylko, że mogę jeść ziemniaki, wiśnie, cebulę, kaszę gryczaną i nabiał, kurczaka, paprykę.
Zaczęłam pić olej z czarnuszki, który kupiłam już jakiś czas temu na insulinooporność. Okazuje się, że działa przeciwhistaminowo. Wzięłam łyżeczkę do 2 śniadania i do kolacji. I zauważyłam, że tętno mi po nim już tak nie spada.
Podebrałam mężowi batona na rower i zjadłam na drugie śniadanie... Jakie to było dobre. Mąż kupuje takie proteinowe marki Go On. Chyba też sobie kupię. Skład może nie powala, bo jest cukier i olej palmowy, ale to tylko 200 kcal w jednym batonie no i ma dużo białka.