Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

chyba lepsze samopoczucie mnie sklonilo do odchudzania

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 1165090
Komentarzy: 37955
Założony: 17 kwietnia 2012
Ostatni wpis: 3 kwietnia 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
aska1277

kobieta, 41 lat, Toruń

153 cm, 66.50 kg więcej o mnie

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy w pamiętniku

30 maja 2022 , Komentarze (12)

Witajcie

       Ostatni tydzień maja.. nie szaleje, bo ma być to będzie. Od rana zalatany dzień. Pobudka o 4.40....a ja o 4.20 już na równych nogach. Coś mi się pomyliło, że mam budzik na 4.20 i on nie zadzwonił, podniosłam się... zdziwiona.. i nagle olśniło mnie... przecież budzik mam na 4.40 :) Położyłam się jeszcze na chwilę, ale szczerze...to nie lubię tak robić. Jak już się przebudzę, najlepiej jak wstanę. 

      Wstałam ogarnęłam się, ogarnęłam co miałam ogarnąć, obudziłam domowników i wyjazd do miasta, rozwiezienie dziewczyn. Ja do rodziców ,M swoje załatwić. Jak załatwił, odebrał mnie i powrót do domu. Niestety dalej z jednym autem się bujamy... dlatego tak chaotycznie jest.... u mnie. Zrobiłam mu obiad, chwilę się pokręciliśmy w domu i zawiozłam go na firmę. Po drodze zgarnęłam brata...potem znowu do rodziców po młodą. Chwilę posiedziałam, potem po drugą pannę i do domu. Jak wyjechaliśmy o 7 do do domu dotarłam o 16.20. Szybko obiad dla dziewczyn, ogarnięcie kotów, porządek, myci garów itp... Teraz usiadłam z kawą, bo zasypiam na stojąco. Nie wiem czy ta kawa coś da :( Zasypiam daje, a kawy ubywa... Nie wiem czy nie wspomogę się energetykiem :( Bo muszę po około 23 lub północy, jechać po M :( Boję się, że zasnę. Zobaczymy. 

     Posiłkowo dzień przedstawia się tak:

ŚNIADANIE: chleb, szynka, rzodkiewka

II ŚNIADANIE: makaronki(koniec daty) muffinka, i merci od mamy :)

OBIAD: omlet z rodzynkami, truskawkami, i borówkami plus cukier puder

KOLACJA: grzanki z szynką, serem, ogórkiem kiszonym i pieczarkami plus sos ketchup i majonez

         Tak bywa, gdy dzień chaotyczny :( Nie lubię takich dni, ale nic na nie nie poradzę. Najważniejsze, że nie podjadam, nie przejadam, nie rzucam na jedzenie. To już duży plus. Dziękuję Wam, że byłyście w majowym wyzwaniu z wodą :) Zapraszam już na czerwcowe wyzwanie :) 

         Nie poddaje się, walczę dalej. Trzymam za Was kciuki. Działamy. Nawet jak upadniemy, powstajemy. Głowa do góry. Powodzenia. Spokojnego tygodnia. Pozdrawiam :) :* 

28 maja 2022 , Komentarze (19)

Witajcie 

     Znowu nie było mnie kilka dni, ale ten tydzień jest cały szalony, na wariackich papierach. Tak w życiu bywa, prawda? W czwartek był dzień mamy. Pojechałam  do mamy. Miałam w planach wypad do kawiarni, ale mama kiepsko się czuła...więc zostałyśmy w domku. Ogarnęłam tylko szybko zakupy i spędzałam czas z mamą. Spędzałam... bo byłam od 9 do 19 :) także długo ;) Wspólna, kawka, ciasto i oglądanie koncertu dla mam :) Było miło :) Tego dnia moje jedzenie hmmm nie było idealne, baaa nawet bałam się wzrostu w piątek ;) jednak waga mnie w piątek zaskoczyła :) Ładnie poszło mi z krokami tego dnia, bo było ich aż 21454 ;) Był w tym marsz 7,32 km

     Piątek równie szybko minął jak czwartek...Pątek zaczęłam o godzinie 3.10 ranooooooo :) Takkkk niestety tak wyszło, ale pisałam o tym, że jak ma się na wsi jedno auto, tak bywa ;) Odwiozłam M na firmę, wróciłam do domu i pokręciłam hula :) O godzinie 4.20 kręciłam.... pokręciłam 20 minut, potem szybkie ogarnięcie śniadań , budzenie młodzieży, podwózka dla miasta.... Załatwienie kilku spraw,, potem odbiór dziewczyn oraz M z pracy  powrót do domu. Tego dnia kroków było 20076 i to był poza hula hopem trening ;) oraz marsz 3,95 km ;) Posiłkowo hmmm nie było źle. 

   Sobota od rana znowu na wysokich obrotach... Chociaż dziś wstałam o godzinie 7.30 :) Jak na mnie to bardzo późno się podniosłam. Ale ostatnie dni dały się we znaki....plus małe kociaki które robią pobudki ;) Dziś było ważenie i mierzenie... hmmm miałam cały tydzień robić ćwiczenia, określone ćwiczenia, codziennie zwiększać je o kilka razy. Jednak nie wyszło i mówię sobie, cm nie spadną, waga pewnie też nie. A tu niespodzianka :) W tym tygodniu jest spadek 0,7 kg oraz spadek w cm, w talii -1 cm, na wysokości pępka -1 cm, brzusio pod pępkiem -1 cm, biodra -1 cm. Łącznie - 4 cm. Może szału nie ma, ale mnie to cieszy, bo jednak coś ruszyło. Jest spadek ;) Działam dalej. Nie poddam się, nawet gdyby mi kłody rzucali. 

   Posiłkowo dzisiejszy dzień hmm wygląda tak: 

ŚNIADANIE: chleb, salam, rzodkiewka

II ŚNIADANIE: baton, żelki i pasztecik w drodze

OBIAD: skrzydełka a'la kfc z piekarnika plus sos i koktajl truskawkowy 

        Jedzeniowo nie jestem zbyt zadowolona, ale kalorie się zgadzają. Troszkę na wariata ten jadłospis, ale taka dziś sobota. Kroków też nie mam dużo, bo póki co mam 6046....nie spinam się, uda się dobić do 10 tyś to super, a jak nie, to trudno ;) Reset hihihi, tak dzień też mus być. Przy okazji przypominam.. czerwcowe wyzwanie z piciem wody, już śmiga, zapraszam :) 

     Pamiętajcie aby się nie poddawać, walczymy, działamy. Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Miłego wieczoru. Pozdrawiam :) :* 

25 maja 2022 , Komentarze (21)

Witajcie 

        Dzisiejszy dzień jest mega pozytywny :) Od samego rana... Rano pojechałam do fryzjera, ogarnąć swoje włosy ;) Włosy pod okiem pracownic robiła mi córka M ( uczy się na fryzjerkę ) Sporo umie...ale jednak farba i cięcie.. jeszcze pod okiem ;) Zresztą młoda wie, na ile sobie może pozwolić z moimi włosami... bo codziennie przy nich robi w domu :) Spędziłam 3 i pół godziny u fryzjera... Dla mnie to katorga i relaks ;) Katorga bo ja nie lubię siedzieć bezczynnie... a tu jednak niewiele było chodzenia. A relaks, bo uwielbiam gdy ktoś robi mi przy włosach. 

     Tu fotki na świetle dziennym i na klatce, gdzie było ciemniej. Jestem mega zadowolona z koloru :) Czuję się bosko :) 

     Posiłkowo dzień hmmm wygląda tak:

ŚNIADANIE: chleb graham, szynka, sałata

II ŚNIADANIE: mieszanka bakaliowa ( w salonie) 

OBIAD: gołąbki z bułką ( u rodziców) lód, kawka 

KOLACJA: naleśniki, borówki, czekoladka, i dżem widoczny na zdjęciu ;) popcorn i kawka -którą dopijam ;) 

         Najedzona, napita ;) Zadowolona ;) Mimo, że treningu jako takiego nie było, a kroków mam póki co 12630 :) Nie jestem na siebie zła. Cieszę się z tego jak minął dzisiejszy dzień... A tak poza tym to dziś mam święto ---- to  12 rocznica rozwodu :) Hehehe Ktoś powie, głupia świętuje taki dzień. Ale dla mnie to wielki dzień, który będę świętowała do końca swoich dni :) To 12 lat temu, uwolniłam się od człowieka który mnie okradał, zdradzał... nie łożył na rodzinę, na dziecko( zresztą na dziecko dalej nie daje złotówki) Cieszę się, że uwolniłam się od niego. Chociaż tak na prawdę... dopiero jakieś 6 lat temu, zaakceptowałam tą sytuację. Wcześniej bardzo rozpaczałam, że zostałam skrzywdzona itp. Dopiero od kilku lat, mówię o tym spokojnie, bez emocji, złości. Dojrzałam? Być może :) 

     Hmmm to co ja dopijam kawkę, układam jadłospis na jutro. Chociaż nie wiem czy ma sens układanie bo jutro dzień mamy i mam kilka planów...Zobaczymy co z nich wyniknie. Aaaa nie dopisałam, waga drgnęła ;) 0,9 kg od poniedziałku. Jest szansa na spadek 0,8 kg w maju... Ale jak będzie, tego nie wiem, bo do końca miesiąca kilka dni, w tym weekend. Na który także mamy pewne plany ;) 

    Pamiętajcie aby się nie poddawać :) Walczymy, działamy. Trzymam za Was kciuki. Dacie radę. Głowa do góry, nawet jak upadniesz, powstań idź dalej. Powodzenia. Miłego wieczoru, pozdrawiam :) :* 

24 maja 2022 , Komentarze (36)

Witajcie 

      Dziś imieniny Joanny i Zuzanny :) wszystkiego najlepszego dla Was dziewczyny :) To miał być mój dzień... ale nie był... i w sumie już nie będzie. Teraz usiadłam z kawką, nadrabiam yt, bo mi się uzbierało ;) Miałam plany...ale legły w gruzach. Musiałam pomóc M przy aucie, dalej jesteśmy skazani na jedno... w dodatku to "sprawne" też coś nawala...matko jak się wali, to wszystko... No nic pomogłam mu na tyle ile dałam radę. Trochę ogarnęłam w domu, w czasie kiedy nie była moja pomoc potrzebna. I tak zleciało do 15, potem czas po dziewczyny i do domu. Obiad młodzieży i chwila dla mnie.. Tzn najpierw kociaki a potem ja ;) 

    Także dzisiejszy dzień nie był świętowany... zresztą domownicy nie pamiętali. Pamiętali obcy ludzie... troszkę przykro mi się zrobiło. Nie oczekiwałam prezentów, ale życzenia.... miło byłoby.... Nic jakoś to przeżyję. 

    Jutro kolejne święto ;) czyli 12 rocznica rozwodu ;) Ja się śmieje, że w maju mam 3 święta z rzędu. Imieniny, rocznica rozwodu i dzień mamy ;) hahahah Gdyby to był weekend... hmmm to pewnie bym sobie jakieś piwko kupiła ;) 

     Dziś taki jakiś senny ten dzień... pogoda też nie pomaga, deszczowo, wietrznie. Dlatego teraz kawka, bo zasypiam. A nie chciałabym zasnąć o 18 ;) Woda dziś pita, kroki hmmm może dobiję dziś do 10 tyś ;) A jedzonko... 

ŚNIADANIE: chleb graham, szynka, rzodkiewka

II ŚNIADANIE: lód, truskawki, oreo, popcorn, baton, trufle

OBIAD: botwinka z ziemniakami, lód w drodze powrotnej 

KOLACJA: pieczywo lekkie razowe, krem widoczny na zdjęciu i banan :) pychaaa plus kawka 

        Może idealnie nie jest... ale drugie śniadanie wpadło, jakie wpadło... to poniekąd nerwy, że musiałam zmienić plany ;) Reszta planowana :) Także jest ok. Nie podjadałam, waga lekko drgnęła na moją korzyść :) co również cieszy. 

    Pamiętajcie aby się nie poddawać. Walczymy, działamy... Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Spokojnego wieczoru. Pozdrawiam :) :* 

23 maja 2022 , Komentarze (24)

Witajcie 

        Zaczynamy kolejny tydzień, do końca maja troszkę zostało, damy radę, wytrwamy. Od rana znowu dzień na wysokich obrotach, zawirowań bez końca ;) Na nogach jestem od 4.40 a dopiero teraz usiadłam na 4 litery, zdjęłam maseczkę, dopijam kawę ....a przy okazji wgrywam filmik na yt ;) 

      Samopoczucie ok, a waga hmmm lekki wzrost, ale co się dziwić.. jak w sobotę sobie pozwoliłam, na to i owo ;) Teraz trzeba odpokutować ;) Dam radę. A jak dziś wygląda jedzonko...

ŚNIADANIE: bułka grahamka, schab

II ŚNIADANIE: puree, kawka i wafelek u rodziców oraz kapusta 

OBIAD: reszta loda po młodej, 

KOLACJA: tosty z chleba graham, banan , sos ketchup i majonez oraz kawka 

       Niby kaloryczność ok, ale jednak nie do końca.... bo po spaleniu moich 674 kalorii, hmmm wypada to średnio. No nic. dziś jakoś wyjątkowo nie byłam głodna, nie czułam głodu. Woda wypita, trening... kroki już ponad 19 tyś ;) może dobiję do 20 tyś :) 

     Jutro będzie lepiej ;) Wczoraj nie ułożyłam sobie jadłospisu.. i to był błąd. Teraz usiądę, ułożę  jutro będzie dobrze. Nie można się poddawać ;) Działamy, walczymy. Trzymam za Was kciuki. Spokojnego wieczoru. Powodzenia. Pozdrawiam :) :* 


22 maja 2022 , Komentarze (19)

Witajcie 

       Uciekł mi jeden dzień... sobota ;) Była i się zmyła... dosłownie. A ja mija niedziela.. spokojnie. Bez spinania ;) Jak na niedzielę kroków 12 797 już mam i pewnie troszkę dojdzie ;) Posiłkowo dzień wygląda tak:

ŚNIADANIE: chleb z ziarnami, sałata, pomidor, jajko na twardo, majonez

II ŚNIADANIE: lód 

OBIAD: ziemniak, filet, surówka( kapusta, ogórek i majonez-miała być jeszcze marchewka ale nie miałam)koktajl truskawkowy

PO OBIEDZIE DO FILMU: borówki, toffifi i orzeszki 

KOLACJA: domowy hot-dog czyli bułka grahamka, sałata, prażona cebulka, ser cheedar, parówka sokolik, sos śmietanowy, ogórek 

      Najedzona, zadowolona ;) Wszystko co zaplanowane, zrealizowane  jedyne lód wpadł nadprogramowo ;)  Tu pokazuje, że na kolację zjadłam ponad 1400 kalorii, ale tak na prawdę, to było po obiedzie, a wpisałam w kolację ;) Nie ważne, ważne, że wszystko policzone :) Energia mnie rozpiera... Co prawda bez treningu dzień... ale jest pewien plan... Dziś nawet się pomierzyłam, poważyłam ;) Chociaż ważyć, to się ważę  codziennie :( Jednak dziś postanowiłam się zmierzyć i porównać za jakiś czas. Za jaki, jeszcze nie wiem ;) Niestety ostatni raz mierzyłam się miesiąc temu i nie ma zmian :( Dlatego trzeba to ogarnąć. Za chwilę koniec miesiąca i nie można się obijać, chociaż ja każdego dnia tak na prawdę jestem aktywna ;) Kroków robię dużo... także nie jestem jakoś zła na siebie, że nie ma treningów. Wiadomo trening to trening ;) Może i powrócą... zobaczymy. Wszystko w swoim czasie. 

      Pamiętajcie aby się nie poddawać. Działamy, walczymy... ja sobie wczoraj pofolgowałam bez liczenia i dziś na wadze... hmmmm lekki dramat ;) Ale jest to do ogarnięcia. Pamiętajcie. Wszystko w swoim czasie, nic na siłę. Każdy z nas jest inny... inaczej działa. Najważniejsze to dojść do celu ;) Dacie radę. Powodzenia. Spokojnej nocki i udanego nowego tygodnia :) Pozdrawiam :) :* 

20 maja 2022 , Komentarze (21)

Witajcie 

       Weekend czas zacząć.. Piątek znowu na wysokich obrotach... bez treningu a spalone 708 kalorii... szok.... Pobudka o 4.40 bo dziś młodzież na wcześniejszą godzinę, a niestety do miasta trzeba zawieźć, potem radzą sobie same... Ale szczerze dojazd do miasta od nas pks-em...  nierealne. Dalej bujamy się jednym autem.. ale jakby tego było mało, to w obecnym aucie, zapaliła się czerwona kontrolka od świec. Kurde... no nie, jeszcze tego brakuje. Do tego klimatyzacja, coś nie działa, tak jak powinna. 

       Od rana zakręcony, zalatany dzień, na liczniku już 21031 kroków ;) Czuję te wydreptane kroki, oj czuję. Woda ładnie pita, a jedzonko? Wygląda tak

ŚNIADANIE: chleb z serkiem chrzanowym 

II ŚNIADANIE: krążki ryżowe pizza, suszone jabłko i baton smoothie, lód miętowy 

OBAD: zupa botwinka i ziemniaki (obiad u rodziców)

KOLACJA: pancakes  jedne z pudrem a drugie z nutellą i do tego truskawki , oraz mleko z truskawkami i cini minis płatki

       Do obiadu zostałam zmuszona przez rodziców... tata cały czas, zjedz, bo głodna pewnie jesteś... zjedz bo padniesz itp.... w końcu wyjęłam wagę, zważyłam i zjadłam.... Oczywiście teksty, po co ważysz, zjedz normalnie, dzieciaku zamęczysz się.. itp.... Mama już zdążyła zaakceptować moje ważenie, liczenie, ale tata uważa to za głupotę. Zawsze powtarza, że należy jeść z głową, z umiarem. Fajne wsparcie :( ajjj niby się martwi, ale jednak lekko podcina skrzydła. Staram się, tym  nie przejmować i robić swoje. 

     Ogólnie dzisiejszy dzień był ok. Pod względem kaloryczny, spalonych kalorii, pod względem samopoczucia. Zawsze mogłoby być lepiej, ale i mogło być gorzej.. A jest ok i tego się trzymam. Wczoraj pisałam, że muszę obrać jakiś kierunek, ustalić plan działania.. ale czy się uda... okaże się. Wiem jedno, nic na siłę. Co ma być to będzie. Dalej będę robiła swoje, w swoim tempie, czasie. Bez spiny. Pamiętajcie aby się nie poddawać. Działamy, walczymy. Nawet jak upadniesz, powstań i idź dalej. Trzymam za Was kciuki. Cudownego weekendu dla Was. Pozdrawiam :) :* 



19 maja 2022 , Komentarze (19)

Witajcie 

       Dzisiejszy dzień znowu zakręcony... nie ogarniam...już tego wszystkiego. Mam wrażenie jakbym wpadła w jakąś dziurę bez dna, z której nie ma wyjścia... Jestem bezsilna... bez szans... 

     Aj ciężko... bez auta, tak z jednym autem... I nie zapowiada się ,aby szybko było inaczej. Ale nie ma narzekania. Tu trzeba działać. Tylko jak? Nie mam pomysłu na siebie tym razem... Spalam kalorie, owszem...ale nie tak jakbym chciała. Jak wracam do domu po 16, padam na twarz. Więc treningu nie ma. Rano nie wyrabiam się, bo facet w domu....albo w czymś muszę mu pomóc... wiadomo, jak to na wsi, i gdy dom w remoncie... zawsze coś do roboty jest. 

     Jutro usiądę... nie, nie... już dziś zacznę planowanie. Tak, muszę ułożyć plan działania, bo inaczej wszystko się sypie :( Nie idzie po mojej myśli. A tak być nie może. Cieszę się, że woda pita, to mnie nadal cieszy. Jedzeniowo dziś ?

ŚNIADANIE: chleb z szynką, ogórkiem 

II ŚNIADANIE: zapiekanka, mus ze zdjęcia i wafle przekładane ( u mamy ) 

OBIAD: zupa ze szparagów

KOLACJA: lody wegańskie i borówki 

         Hmmm posiłki spontaniczne...... na drugie śniadanie miało być to, co na zdjęciu tj, mus, baton i wafle... ale wpadła zapiekanka a wafli  batona nie było. Liczę, kalorie, to mnie trzyma w ryzach...jednak muszę trzymać się ułożonego wcześniej jadłospisu, inaczej będzie lipa. Zjedzone 2611, spalone 601 kalorii, tragedii nie ma. Jednak nie tak to sobie wyobrażam. Spinam pośladki, nie ma innego wyjścia. 

      Oczywiście, nie poddaje się, walczę dalej. Mam nadzieje, że także się nie poddajecie...Pamiętajcie róbcie swoje... nawet powoli, ale do celu ;) Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Spokojnej nocki. 

18 maja 2022 , Komentarze (15)

Witajcie

         Dzisiejszy dzionek jest spokojny, od samego rana. Nawet kociaki nie dawały się we znaki. Nocka minęła spokojnie, także jest ok. Niby dzisiejszy dzionek spokojny....ale udało się spalić485 kalorii ;) Woda ładnie pita..... a jak wygląda jadłospis? Właśnie tak:

ŚNIADANIE: chleb z ziarnami, twaróg wędzony, szczypiorek

II ŚNIADANIE: baton proteinowy, kawa u rodziców 

OBIAD: botwinka  z ziemniakami ( u rodziców)

KOLACJA: bigos z młodej kapusty, grzanki pomidorowe i banan oraz kawka...

       Kalorycznie wyszło nawet spoko... ale ciut za mało... a raczej za duże odstępy między posiłkami.....ale tak bywa... Następny dzień będzie lepszy ;) Nie ma co się załamywać. Waga póki co od dwóch dni, ta sama... co mnie cieszy ;) Bo lepszy zastój, niż wzrost :) 

     Pamiętajcie aby się nie poddawać. Działamy, walczymy, aż dojdziemy do celu. Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Spokojnego wieczoru. Pozdrawiam :) :* 

17 maja 2022 , Komentarze (8)

Witajcie

         Pobudka o godzinie 4.20 :) kocia mama, wołała... to ludzka mama wstała ;) Pomasowałam, nakarmiłam, kotka poszła karmić młode...a ja? Ja zajęłam się swoim sprawami. Ogarnęłam śniadania, zrobiłam domownikom pobudkę i siupppp do miasta rozwieźć młodzież. 

        Załatwiłam kila spraw i wpadłam na drugie śniadanie do rodziców, oraz kawkę ;) Niestety mamy znowu małe utrudnienia, bo znowu jesteśmy z jednym autem.... a na wsi, to bywa ciężkie, ale realne.. Cóż ogarniemy i to ;) Ja w swoją stronę, M w swoją ;) Spotkaliśmy się w południe ;) Szybciutko do domu, obiad, znowu ogarnięcie kociaków. Bo przecież nie tylko Lunkę mamy ;) Aaaa jakby tego było mało, solar nam nie działa.  Tzn już chyba działa, bo M podzwonił, popytał.... i zobaczymy. 

      Posiłkowo dzień wygląda tak ( bez fotek) brak czasu

śniadanie: dwie kromki chleba, szynka , ogórek

II śniadanie: pół bułki, parzona kiełbasa  kawka u rodziców

obiad: kasza bulgur, pomidor, ogórek, filet z kurczaka, łyżeczka majonezu 

kolacja: lód w maczku i kawka ;) 

       Może nie ma szału, ale najadłam się.. Fakt za mało kalorii. Jakieś 1900 zjadłam, ale spaliłam  trochę ponad 500... więc... mogłabym lepiej to ogarnąć. Nie będę się spinała, wszystko w swoim czasie.. Dziś waga mnie zaskoczyła, pokazała spadek 0,6 kg ;) Może niewiele.. ale mi to daje kopa do działania. Woda ładnie wypita ;) Aktywność kroki, mam już na liczniku 17939 także jest spoko ;) Jeszcze troszkę wpadnie, ale teraz ładuję opaskę ;) 

     Także pamiętajcie, aby się nie poddawać. Nawet jak upadniesz, powstań, idź dalej...po swój cel, swoje marzenie :) Trzymam za Was kciuki. Powodzenia. Spokojnego wieczoru. Pozdrawiam :) :* 

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.