Powiem tak... małe grzeszki możemy sobie same rozgrzeszyć, o ile potrafimy potem wkomponować je w dietę.
Zjadłam wczoraj 200kcal batonika i cierpiałam z tego powodu głód do końca dnia, obcinając kaloryczność wszystkich posiłków. Opłaciło się. Dziś waga pół kilograma w dół ;) kurcze i to mimo tego wczorajszego niebiańsko słodkiego batonika :) Jestem w szoku.
To dopiero dwa tygodnie diety, dokładnie dwunasty dzień, a mi spadło już 2,5 kg. Nie ćwiczę (spaceruję), trzymam sie diety 1300kcal. Chodzę często głodna, pije 2,20- 2,70l wody i dwa razy nagięłam dietę żeby móc zjeść eksperymentalne, dietetyczne ciasto, no i trzeci był ten mniam batonik :) Da się!
Zdarza mi się zjeść czasem troszkę więcej wagowo niż w jadłospisie.A to banana kawałeczek by zostało, więc dodaję, a to żurawinę, płatki owsiane czy kakao dodam do jogurtu. Czasem gram czy dwa więcej makaronu na obiad. Nic sie złego nie dzieje z tego powodu, wiec nie przesadzajmy, że trzeba się tak strasznie rygorystycznie trzymać diety.
Jem co trzy godziny, pięć posiłków, nie podjadam. Wieczorem kolacje jem po dwudziestej i potem już nic. O 23-ciej spać.
Myślałam o tym, żeby zmienić plan na 1400kcal, ale po dzisiejszym ważeniu chyba jednak zostanę przy moich 1300 :) Pogłoduje, ale szybko schudnę.