Od wczoraj ubyło mnie aż 900gram i było na wadze równiutko 73kgWiem, że to nie tłuszczu o tyle mniej, tylko wody, ale skoro ją gromadzę to mi wyniki zawyża zazwyczaj. Ciekawe czy jutro mi sie uda zobaczyć 72 z hakiem, czy znów mi sie wody nazbiera. Póki co ratuje się tą znienawidzoną natką pietruszki, w przepysznym koktajlu. Doszła oczywiście herbatka z pokrzywy, żeby jeszcze tej wody wycisnąć
. Suplementy nie działają, więc przestałam sie nimi truć i poszły w odstawkę.
I tak się zastanawiam, czy to faktycznie natka mnie tak odchudziła z dnia na dzień, czy jednak deserek białkowy na kolacje większy miał w tym udział.
tu mój dietetyczny deser białkowy
Minus dla pietruchy za moje nocne wstawanie do toalety. Koszmar był tej nocy. Co przysnęłam, to mnie natura wzywała i musiałam wstawać, ech. Ale trudno, najbardziej ze wszystkiego zależy mi na chudnięciu. Może nie zobaczę szóstki z przodu do końca roku, jak sobie zakładałam, ale walczyć nie przestanę.Sama się sobie dziwie, że nie mam ochoty na grzeszki i dietę trzymam w stu procentach od ładnych paru dni.