Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

chyba lepsze samopoczucie mnie sklonilo do odchudzania

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 1165108
Komentarzy: 37955
Założony: 17 kwietnia 2012
Ostatni wpis: 3 kwietnia 2025

Pamiętnik odchudzania użytkownika:
aska1277

kobieta, 41 lat, Toruń

153 cm, 66.50 kg więcej o mnie

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy w pamiętniku

9 stycznia 2020 , Komentarze (12)

                                            Witajcie Kochani 

         Dzionek powoli dobiega końca. Rano tradycyjnie zawiozłam dziewczyny  do szkoły, później małe -dosłownie małe zakupy.  Herbatka u rodziców i książka ;) " słuchaj głosu serca" Co prawda dopiero zaczęłam i machnęłam jeden rozdział. Ale zasnęłam kończąc rozdział. Zmuliło mnie, dzień był ponury i to był chyba powód. Niestety już teraz się przyznam,że dziś nawet szklanki wody nie wypiłam. Raczyłam się herbatkami. A teraz dopijam zimną już kawę ;) Ale było i jest mi zimno, chyba dlatego. 

            Jeśli chodzi o trening, to jest na plus :) Dziś również 40 minut, a w tym 20 minut orbitreka, 10 minut ciężarki,200 x skakanka i kółeczko x 40. Ojjjj te kółeczko dało mi popalić :D Wieki z nim nie ćwiczyłam :) Ale fajnie było i gorąco. Dzisiejsze menu przedstawia się następująco

 ŚNIADANIE : chleb słonecznikowy, ser camembert z ziołami i rzodkiewka. Musiałam wykończyć ser ;) 

II ŚNIADANIE  : tapioka z malinami i borówkami :) rewelacja polecam tapiokę :)  i wypiłam jeszcze Danonka ;) 

OBIAD  : warzywa na patelnię i bigosik :) obiadek jadłam u rodziców :) Dawno nie jadłam warzyw na patelnię, było smaczne :) w pierwszej wersji do tych warzyw miała być sama kiszona kapusta, ale mama robiła bigos i skusiłam się na niego. Nie żałuję :) Obiadek był pyszny a to najważniejsze :) 


          Wiecie co.... dziś jest 7 dzień treningu. Na 9 dni 2 dni były póki co bez treningu :) Cieszę się, bo trwam :) Sama w szoku jestem,że udało się ruszyć. Teraz jak wracam do domu i czuję,że mi się nie chce, to zadaje sobie pytanie " po co zaczęłam " Odpowiadam na nie i ruszam do ćwiczeń :) Nie ma zmiłuj. Wiem,że na efekty długo poczekam ale aktywność sprawia,że mam dobry humor. Uśmiecham się :) A u mnie zobaczyć  to czasami graniczy z cudem ;)  Także póki dobra passa trwa, będę  ćwiczyła. Brakowało mi tego uczucia po skończonym treningu :) 

     Dziękuję za słowa wsparcia :) Zmykam poczytać jak mija Wasz dzionek :) Pozdrawiam 

8 stycznia 2020 , Komentarze (14)

                                    Witajcie Kochani 

          Jak te dni szybko mijają, dziś już połowa tygodnia środa ;) Dziś jakiś taki zakręcony dzień. Niby nic specjalnego, a jednak zakręcony. Rano tradycyjnie szkoła, później umówiłam się z koleżanką na zakupy. Tyle miałam kupić, ale wyszłam ze sklepu z niczym :) hahah Dosłownie, jak nigdy :)  Później wybrałyśmy się na lumpki i udało mi się upolować spodnie dresowe za całe 4 zł :) :) Szał :) Będę miała do domu, do ćwiczeń takie za kolano. 

      Po szaleństwie zakupowym skoczyłam do rodziców.  Chwilę posiedziałam, porozmawiałam. Zrobiłam sobie obiadek czyli zupę klopsową :) oj wieki nie jadłam a za mną chodziła. Będąc u rodziców piłam wodę jak szalona :) i co chwilę biegałam do wc, ale udało się ogólnie wypić 1,5 litra wody. Także dobrze jest. Już mam przygotowaną na jutro butelkę wody ;) Po przyjeździe do domku, dałam rodzince obiadek , pomyłam gary, wstawiłam pranie. No i zabrałam się za trening :) Dziś był skalpel ale tylko 20 minut, ciężarki 10 minut i agrafka 10 minut. Czyli znowu 40 minut zrobione. Jestem z siebie bardzo dumna :) Kroków też ładnie mam już zrobionych bo na chwilę obecną mam 14469 :) Może już niewiele będę dziś chodziła, bo córka M mnie czesze :) 

           Jedzenie dziś jako tako, ale mi smakowało a to najważniejsze ;) Aaaa na jutro już mam przygotowaną tapiokę, dorzucę tylko malinki i borówki i II śniadanie będę miała z głowy :) Dzisiejsze menu przedstawia się  następująco :


ŚNIADANIE  chleb słonecznikowy, szynka i rzodkiewka

II ŚNIADANIE  niestety wafelek ;) ale miałam ochotę :) lepszy jeden niż  cała czekolada :) 

OBIAD  zupa klopsowa ;) na górze cały por :) uwielbiam gotowany por :)

KOLACJA  serek waniliowy, malina i borówka :) 

No to by było na tyle :) teraz zabieram się za czytanie co u Was :) 

Trzymam kciuki, nie poddawajcie się :) Pamiętajcie po co zaczynacie :) Buziaki dla Was :) 

7 stycznia 2020 , Komentarze (27)

Witajcie Kochani 

       Dziś będzie relacja z dwóch dni, wczoraj niestety nie dałam rady wejść na neta. Rano tradycyjnie śniadanko, później pojechaliśmy do miasta na Orszak Trzech Króli. Podam link jeśli jesteście ciekawi jak to było w Toruniu      https://www.youtube.com/watch?v=w5D5L6wwowY&t=29s   W mieście byliśmy tylko godzinkę, bo zimno..... Po powrocie moja załoga chciała jechać do KFC, oni zjedli zestaw a ja? Ja postanowiłam być twarda :D hahah i obiad zrobiłam sobie jak wróciłam. Była to kasza kuskus, pomidor, ogórek korniszon, pieczarka marynowana, grzanki, kurczak pieczony i łyżeczka majonezu. 

       Ja zdążyłam zjeść obiad i zjawił się M z gośćmi. Niestety nie mają prawka, więc trzeba było po nich jechać. Zanim jeszcze przyjechali to wzięłam się za prasowanie. Akurat 5 minut po ich wejściu skończyłam. Wiadomo gadka szmatka i czas zleciał. Było już dosyć późno jak M ich odwoził, także wczoraj nie było treningu.. A wczorajsze menu przedstawia się tak 


Na śniadanie był chleb słonecznikowy z serem camembert ziołowym plus rzodkiewka. 

II śniadanie ciastko z musem jabłkowym, to było na szybko przed wyjściem do miasta 

Obiad podałam wyżej ;) 

A kolacja to galaretka cytrynowa z łyżeczką bitej śmietany, mandarynką i orzechami nerkowca ;) Ojjjjj jakie to było pyszne :) Wczoraj wody brak :) 

      Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy, to już powrót do rzeczywistości. Rano tradycyjnie szkoła, później ja byłam kilka spraw pozałatwiać. Wizyta u rodziców i drugie śniadanie.... Aaaa na śniadanie w domu był chleb słonecznikowy jedna kromka  z dżemem, a druga z wieprzowiną w galarecie ;) Drugie śniadanie u rodziców..... pół kiełbasy surowej polskiej, kromka chleba upieczona przez Mojego brata. Obiadek też zjadłam u rodziców, bo akurat moje córka miała dodatkowe zajęcia. Na obiadek była kasza gryczana, dwa zrazy i ogórki kiszone. Pierwszy raz  jadłam kaszę gryczaną :) I wiecie, co ???? Pysznaaaaaaa. 

     Dziś późny powrót do domu bo około godziny 19. Zrobiłam na szybko obiado-kolację dziewczynom i zabrałam się za trening. Udało się 25 minut orbitreka. Oj strasznie mi się nie chciało, po całym dniu.... Ale akurat zadzwoniłam do koleżanki i tak gadu-gadu i 25 minut zleciało :) hahaha Takim sposobem zrobiłam chociaż taki trening :) lepszy taki niż żaden :) Woda dziś pęknie, bo 1,5 litra :) Brawo ja hihihi. Dziś nie będzie foto menu. Jeśli nie zapomnę, wstawię jutro ;) 

        To by było na tyle :) Zmykam poczytać , co u Was :) Trzymajcie się. Pozdrawiam 


5 stycznia 2020 , Komentarze (16)

Witajcie Kochani 

          Niedziela czas odpoczynku i resetu :) dosłownie :) Postanowiłam,że niedziela będzie dniem wolnym od aktywności. Chciałabym ćwiczyć 5-6 dni w tygodniu, ale jak to będzie zobaczymy. Chęci są :) a to połowa sukcesu :) hihihihi 

          Dziś obudziła mnie odśnieżarka, bo rano troszkę popadał śnieg. Ale jeszcze położyłam się na trochę i okazało się,że jest chwilę po 9 :) Razem z M zabraliśmy się za ŚNIADANIE czyli jajecznica z pomidorem i wędlinką, kanapki z rzodkiewką. Jajecznicę robił M :) hihihi 

       Na OBIAD  były ziemniaki, gulasz z indyka i marchew z groszkiem :) 

       DESER tu wciągnęłam kisiel z mandarynką i troszkę śmietanki ;) oraz ciastko z jabłkiem i cynamonem ( sama robiłam) Na sam koniec               KOLACJA i tu zaserwowałam Nam tortillę z serkiem chrzanowym, miksem sałat, pomidorem i ogórkiem korniszonem. Pychaaaaaaaa uwielbiam :) zapomniałam dodać jeszcze rzodkiewki ;) 

           Niestety dziś wody brak :( tzn wypiłam może szklankę?! Ale jakoś stawiałam dziś na herbatki, no niestety. Ale jedna z Was podpowiedziała, co robić aby pić więcej wody :) dziękuję :) 

         Tak jak napisałam dziś totalny reset, odpoczynek :) wieczorkiem zrobiłam sobie maseczkę a jaką ? To zapraszam na yt 

https://www.youtube.com/watch?v=GXfkWIfeJSA       Uśmiałam się nakładając maseczkę :) Wesoło było, już teraz mogę polecić Zalotną Baśkę z firmy Bielenda ;) 

        No i to by było na tyle jeśli chodzi o dzień dzisiejszy. Jutro mam w planach jechać do miasta na paradę 3 króli. Ale zobaczymy jak będę się czuła i jaka będzie pogoda. Jeszcze tylko foto menu i  zmykam poczytać co u Was ;) Cudownego wieczoru :* Pozdrawiam 


4 stycznia 2020 , Komentarze (37)

Witajcie Kochani 

          Sobota dzień na luzie, nawet nie sprzątałam. Wstawiłam jedynie pranie ;) Niby nic takiego wielkiego nie robiłam a czas zleciał.

         Rano  ŚNIADANKO  chleb z ziarnami, ser camembert z ziołami i jajko na twardo. Po śniadaniu pojechałam z M do sklepu na bardzo szybkie zakupy. Powrót do domu i ogarnęłam pranie i zabrałam sie za obiad czyli ziemniaki, udko z piekarnika i marchew z groszkiem. Po obiedzie  puściłam filmik na yt, na który Was serdecznie zapraszam 

https://www.youtube.com/watch?v=s3Dzu7VXw8Q        poznacie w nim moją recenzję pewnych odżywek i szamponu ;) Zachęcam również do subskrypcji kanału, bo niebawem będzie kolejne rozdanie :) Jednej z Was już udało się wygrać :) 

     Po obiedzie odpoczęłam nadrabiając filmiki na yt ;) A w międzyczasie udało się zrobić trening :) 40 minut zrobione :) Czyli 10 minut piłka, 10 minut agrafka i 20 minut orbitrek :) Jejku jak mi było ciężko wrócić do orbitreka :) szok. Ale postanowiłam,że będę na orbim robiła póki co część treningu. Nie będę szalała że np tylko orbi i 40 minut. Wrócę do niego powoli. 

       Po treningu był deser czyli galaretka bananowa z bananami, odrobiną bitej śmietany i żurawiną :) Pychaaaaaaa :) 

        Kolacji miało nie być ale zrobiłam pizzę i skusiłam się na dwa niewielkie kawałki :) Jeśli chodzi o wodę, dziś również 1,2 litra Jakoś więcej nie mogę. Ale dobre i to ;) 




         Teraz czas dla mnie tzn. na przyjemność...a co nią jest ? Córka M mnie czesze :) Próbuje na mnie różne fryzury :) I tak około 2 godzin :) 

        Teraz zmykam poczytać, jak Wam mija dzień i jak Wasze potyczki dietkowe ;) Pozdrawiam serdecznie :) :* 

3 stycznia 2020 , Komentarze (18)

                                 Witajcie Kochani 

       Kolejny dzień za mną,był to pozytywny dzień :) Niby nic szczególnego się nie działo, nic szczególnego nie robiłam..... A jednak uważam ten dzień za udany :) 

      Na ŚNIADANIE wciągnęłam bułkę włocławską z mozzarellą i pomidorem. Miały być kanapki z miodem ale niestety nie mogłam otworzyć słoika :) hahahah a M akurat pojechał na firmę :) No i zmieniłam koncepcję :) Ale śniadanie było pyszne, co prawda jasne pieczywo bo ciemnego nie  miałam :) Jednak od czasu do czasu jak zjem to nie przytyję :) 

       II ŚNIADANIE  tylko banan ;) 

       OBIAD  ziemniaki, 2 jajka sadzone i ogórek korniszon :) Jajko sadzone chodziło za mną od dłuższego czasu :) 

      KOLACJA  to frytki z fileta z kurczaka ;) zjadłam może 10 sztuk. 

        Po obiedzie zawoziliśmy córkę do miasta, bo umówiła się z koleżanką do kina. W drodze powrotnej  do sklepu, po chleb i wędlinę......No i córka M chciała do KFC a że miałam kupony zniżkowe, to weszliśmy i wzięłam cheesburgera z polędwiczką. Hmmm szału nie było.  Wciągnęłam dziś także wafelka, ale nie ukrywam go przed Wami :) Wszystko co jem pokażę, nawet gdyby było to bardzo kaloryczne, niedozwolone. No cóż..... 

         Jeśli chodzi o dzisiejsze picie wody to udało się 1.2 litra hmmm Późno zaczęłam i jakoś kiepsko wchodzi ;) hihihi ale to i tak postęp.  Teraz 1.2 litra a jeszcze kilka dni temu nawet łyka nie wypiłam :) 

        Aktywność dziś zaliczona :) 40 minut treningu w tym 25 minut ćwiczeń z agrafką i 15 minut ciężarki. O choinkaaaaaa ciekawe czy jutro się ruszę, po agrafce ;) dziś już mnie bolały ramiona po ciężarkach wczorajszych hahahaha Ale wiecie, co ????? Jestem z siebie dumna :) 

      Oto dzisiejsza  fotorelacja  ;) 


                                         Pozdrawiam serdecznie   :D:);)

2 stycznia 2020 , Komentarze (46)

Witajcie Kochani 

            Dobry humor dopisuje, chęci są.....Dziś troszkę leniwy dzionek. Rano ŚNIADANIE  dwa tosty graham z szynką, serem, cebulką prażoną i pomidorem. Pierwszy raz jadłam takie tosty i nawet mi smakowało z pomidorem w środku ;) 

         Po śniadaniu zabrałam się za trening ;) Trening trwał 40 minut ( przysiady, wymachy nóg na stojąco w bok, kolano-łokieć i w tym 10 minut ciężarki)Był ogień bo dawno tak długo nie ćwiczyłam :) Śmiałam się sama do siebie bo robiąc wymachy na stojąco w bok, chwiałam się ;) Bardzo słaba koordynacja ruchów u mnie ;) i stabilność hahahah Nie ma się co dziwić, bo długo nie ćwiczyłam i wyszłam z wprawy ;) nadrobię :) 

      Po treningu II ŚNIADANIE  i tu wciągnęłam jabłko ;) a w międzyczasie wstawiłam pranie, posprzątałam podłogi ;) I zabrałam się za OBIAD a zjadłam ryż zapiekany z jabłkiem ;) Hmmm danie dobre, pierwszy raz jadłam taki zapiekany ryż i troszkę twardy był, ale dało się zjeść :) 

     Po obiedzie chwila dla siebie z kocykiem ;) i herbatką bo jakoś zimno mi było, mimo że M palił w kominku :) Nawet drzemkę sobie ucięłam, tak mnie zmogło pod ciepłym kocykiem :) 

     KOLACJA również zjedzona , a była to sałatka ( miks sałat, mozzarella, pomidor, ogórek, pieczarka marynowana, grzanki i łyżeczka majonezu) Podjadłam też troszkę czipsów solonych ----tak wiem to samo zło. Ale ja powracam na dobre tory, nie rzucę nagle wszystkiego. Zresztą od kilku czipsów nikt nie umarł. Kiedyś to bym zjadła całą paczkę a nawet dwie..... A teraz garstkę i mam dosyć. Czyli jest progres. 

      Woda dziś również jest postęp, wczoraj tylko 0.8 litra a dziś 1.2 litra. Czyli idę w dobrym kierunku ? 

     

      Fajnie znowu tu wrócić, wrzucać fotki ;) Dawać wsparcie i je otrzymywać :) Dziękuję Wam wszystkim i każdemu z osobna :) 

         Pozdrawiam :) :* 

1 stycznia 2020 , Komentarze (52)

                                        Witajcie Kochani 

       Dzisiejszy dzionek powoli dobiega końca ;) Tzn jeszcze nie do końca, ale to czas aby dodać wpis :) Sylwester miło spędzony z M i dziewczynami. Czas tak szybko zleciał,że o mały włos a byśmy przegapili północ :D Wyszliśmy przed dom, zapalić zimne ognie i popatrzeć na fajerwerki :) Piękne widoki.... i pomyśleć,że teraz rok czekania na takie widoki hihihi. Nie przejadłam się, a to już plus :) Miałam zrobić dużo więcej, ale zjedliśmy tylko późnym popołudniem Qurito, galaretkę z bitą śmietaną i borówkami. Zrobiłam też pączki z serków homogenizowanych ;) Zjadłam kilka, ale to takie kładzione łyżeczką do herbaty ;)

          Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy. Wstałam po 9,zrobiłam śniadanie. Tu zaserwowałam sobie serek wiejski z ogórkiem korniszonem, pomidorem, pieczarką marynowaną i grzankami. Później przygotowałam do obiadu ziemniaki, kurczaka w marchewce z ketchupem i majonezem ( to był sos) Dodałam też por i pietruszkę, bo miałam resztkę. I to poszło do piekarnika na ponad godzinę. Pyszne ;) Nawet M się nie zorientował,że dałam majonez, bo On tego nie je ;) i do obiadu jeszcze dodałam ogórki korniszony. Na samym końcu zjadłam budyń z borówkami. Dziś niewiele tego menu ale ja jestem pełna. Teraz córka M mnie czesze, a za chwilę będziemy oglądać film Kogel -Mogel cz.3 będzie w tv :) zjem może garstkę czipsów, których nie ma na zdjęciu. 

       

Tak sobie siedziałam i nosiło mnie... Mówię do M, pójdziesz ze mną na spacer? A On,że nie ma problemu. Ubraliśmy się i w długą :) tzn. nie aż tak długą bo jakieś pół godzinki. Marsz zaliczony, bo zimno jak diabli, ciemno :) Ale dobrze mi zrobił ten spacer-marsz. Raz ruszyłam dupkę i może zaliczyć to jako pierwszy trening, a dwa przewietrzyłam się i spędziłam romantyczną chwilę z M hihihihi


Jeśli chodzi  o postanowienia, cele na rok 2020 ?! Mam a jakie? 

Po 1 chciałabym zacząć planować menu, dzień na przód. Może będzie to łatwiejsze do ogarnięcia.

Po 2 tabelka aktywności, bo to zawsze mnie motywowało. Lubię widzieć, co i ile czego robię ;) 


Po 3  picie wody, zaczęłam już dziś i na chwilę obecną mam wypite 600 ml wody. Może nie ma szału ale dopiero po 18 zaczęłam :( Stopniowo zacznę wodę pić. 

          To takie moje 3 punkty do realizacji w tym roku. Co z tego wyjdzie zobaczymy. Wszytko jest dla ludzi, więc się okaże ;) Chciałabym także troszkę zapanować nad słodkim. Może będę robiła sobie takie wyzwania, bez słodkiego.... zobaczymy. Nic na siłę. Wszystko z głową. Nie rzucę się przecież teraz na samą sałatę. Będę jadła to na co mam ochotę, ale wiadomo w granicach normy i rozsądku. Bo dieta to nie katorga... Tzn. nie patrzę na to w kategorii diety, tylko zmian nawyków. 

        Życie wszystko zweryfikuje :) Wam Kochani życzę powodzenia w realizacji planów. Nie poddajemy się, walczymy do końca. Idziemy po Nasz cel :) 

        Pozdrawiam :) 

31 grudnia 2019 , Komentarze (28)

                                                 Witajcie Kochani 

         Czas na podsumowanie roku 2019... Rok zaczynałam z wagą 65 kg, a kończę z wagą 66,1 kg. Hmmm Z  jednej strony jestem zła, ale z drugiej strony 1 kg więcej to nie ma tragedii. No tak sobie kobieto tłumacz ;) Ale na poważnie....owszem zawaliłam kolejny rok, ale to był dla mnie ciężki rok. 

STYCZEŃ  Jak wiecie Mój partner miał wypadek i styczeń upłynął na wizytach u lekarzy. Ja robiłam za szofera, bo On miał zakaz prowadzenia aut. Dziecko miało ospę. Jeśli chodzi o aktywność to cały styczeń ćwiczyłam. Waga w styczniu zaczęłam od 65.2 a skończyłam miesiąc z wagą 64.6 kg

LUTY  Zaczęłam z wagą 64.9 a skończyłam 64.3 Ładnie. 18   dni treningowych zaliczyłam w lutym. 

MARZEC Ten miesiąc zaczęłam z wagą 64.3 a zakończyłam 64.5 Był to miesiąc bez słodkiego i udało się :) 30 dni bez słodkiego. 17 dni treningowych, nie jest źle. Był to miesiąc ciągłego bólu głowy i rwy kulszowej....masakra. 

KWIECIEŃ   zaczęłam z wagą 64.5 a zakończyłam 65.3 W tym miesiącu dni treningowych było 12 dni, a to dlatego że dopadła mnie choroba. Siła wyższa. 

MAJ Ten miesiąc szklana zapoczątkowała z wagą 65.5 a zakończyła 66.3 i tu jak widać waga zaczynała rosnąć. Dnie treningowych było 17. 

CZERWIEC zaczął się od wagi  66.3 a zakończył 66.4 Waga rośnie :( a w tym miesiącu dni treningowych było 8 Stanowczo za mało, ale ten miesiąc owocował w częste wizyty na komisariacie, załatwianie spraw. I bywało,że całe dnie byłam poza domem....więc nabijałam kroki. 

LIPIEC  ten wakacyjny miesiąc  zaczął się z wagą 66.4 a zakończył 67.7 MASAKRAAAAAAAA tu już żarty się skończyły. 19 dni treningowych, to już coś na swoje usprawiedliwienie,że nic nie robiłam. 

SIERPIEŃ   Waga pokazała 67.4 a na koniec wskazała 66.3 Jeśli chodzi o dni treningowe, było ich 10. Bez szału, ale był to miesiąc Naszych wakacji i nie skupiałam się aż tak na aktywności. Ale na wakacjach dużo kroków robiłam rekordy były ponad 29 tyś kroków ;) 

WRZESIEŃ powitałam  z wagą 66.3 a zakończyłam 65.9 Czyli nie jest aż tak źle. Niestety wrzesień był tragiczny jeśli chodzi o aktywność, bo była tylko jedna. Oczywiście codziennie starałam się robić minimum 10 tyś kroków. Był to miesiąc biegania po lekarzach, proszenia o skierowania. 

PAŹDZIERNIK tu waga na początku pokazała 66.3 a na końcu wskazała 65.8 W październiku było 6 dni treningowych. Hmmmm Lepsze to niż we wrześniu, ale bez szału. W październiku udało się wytrwać 14 dni bez słodkiego i białego pieczywa. Bo takie też było wyzwanie :) czyli zaliczyłam je całe. Był to również czas lekarzy i umawiania terminów. 

LISTOPAD przywitałam z wagą 65.7 a pożegnałam 66.4       W tymże miesiącu miałam również zabieg chirurgiczny, udał się. Wszystko ładnie się goi i to mi się podoba. Ale wyniki wycinka dopiero po nowym roku. Treningów było aż 5 WOW ;) 

GRUDZIEŃ waga 66.4 zaczynałam a kończę ten rok z wagą 66.1 kg ;) Był to dla mnie ciężki miesiąc. Miesiąc bez aktywności. Biegania na kontrole do chirurga. Był to też miesiąc w którym zaczęłam dbać o swoje zdrowie, po jednej z wizyt u chirurga. Zrozumiałam,że nie ma co robić nic na siłę, jeśli to ma mi zaszkodzić. Przecież ważniejsze było aby wszystko się zagoiło, niż czyste podłogi. Zrozumiałam to własnie w grudniu. Lepiej późno niż wcale ;) heheh 

Podsumowując ten rok wagowo hmmm były wzloty i upadki ale tragedii we wzroście nie ma i to mnie cieszy. Ktoś powie głupia, bo przecież nie schudła...... Owszem ale też jakoś specjalnie dużo nie przytyłam :) I to właśnie mnie cieszy :) hahahahah Sztuką jest schudnąć, ale większą jest nie przytyć ;) hihihih

Plany na nowy rok są :) Ale o nich dziś cisza ;) Pochwalę się jutro hihihi. Jak widzicie humor mi dopisuje, a to najważniejsze :) Bo u mnie z tym humorem to bywało różnie. 

A jak kończymy stary rok? W domku :) Razem z dziewczynami nadmuchałyśmy balony, które przebijemy o północy ;) Wypijemy szampana dla dzieci hihihi bo My z M nie pijący. Zrobiłam pączki z serków homogenizowanych, Qurito, galaretki z owocami ;) Kilka przekąsek heheh Tak aby Nam miło płynął czas.  Teraz córka M mnie czesze, a wcześniej oglądaliśmy zdjęcia Naszej czwórki ;) Oglądaliśmy na telewizorze. Ale był ubaw, gdybyście widzieli ile śmiechu było przy oglądaniu :) Były to fotki obecne i z lat wstecz. Oj wesoło było :) 

Kochani Moi, chciałabym Wam podziękować za wsparcie jakie mi dawaliście w tym roku ;) Jesteście WIELCY :) :* DZIĘKUJĘ :) 

Szczęśliwego Nowego Roku, samych pomyślnych dni i  sukcesów Wam życzę :) :* 

Pozdrawiam :) 

27 grudnia 2019 , Komentarze (19)

            Witajcie Kochani 

             Tak miał być to dobry dzień, bo już wczoraj zaczęłam. Ale myliłam się... tzn z samego rana ok, bo na śniadanie zjadłam  2 kromki chleba ( niestety pszenny) z mozzarellą, pomidorem i szczypiorkiem, do tego 2 jajka na twardo z majonezem. Po śniadaniu pojechaliśmy  na galerię, aby dziewczyny sobie wybrały prezenty. Ale że M zawziął się aby kupić nowy telewizor, to stwierdziłam że nie będziemy tracić czasu i dziewczyny dostały kasę. Zostały puszczone na łowy :) Niestety nic nie kupiły..... Moja córka mówi " mama w sklepach nie ma nawet jak wejść, tyle ludzi, czy możemy przyjechać w poniedziałek na zakupy? " hahahah 

         Ja wiedziałam,że tak będzie bo pierwszy dzień po świętach zawsze tak wygląda w sklepach. Owszem pojedziemy w poniedziałek na jakieś zakupy, bo dziś faktycznie zaparkować to graniczyło z cudem :) a co dopiero wybrać coś na spokojnie. Po zwiedzeniu kilku sklepów, pojechaliśmy do chińskiej na obiad ;) ja wzięłam sajgonki....Były pyszne :) Po obiedzie czas do domu....

           Czas do domu i potworny ból głowy...masakra jakaś :( nawet nie umiem sobie z tym bólem poradzić. Wzięłam tabletkę, ale głowa dalej boli, wręcz napiernicza........... Do tego ból oczu, coś strasznego. Podczas  powrotu do domu hmmm M trochę podniósł mi ciśnienie... No i to zaowocowało zjedzeniem całej tabliczki czekolady :( jest mi po niej nie dobrze.... Zapijam to badziewne jedzenie herbatką z cytryną, ale nadal mi nie dobrze :(  mam za swoje. 

           Ale nie poddam się.... jutro ostatnie w tym roku ważenie, mierzenie... Trzeba się zmierzyć z tym co schrzaniłam w tym roku :( Aby miec większą motywację na nowy rok. 

            Pozdrawiam serdecznie ;) 

© Fitatu 2005-25. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Serwis stosuje zalecenia i normy Instytutu Żywności i Żywienia.