Myśle i myśle....i wymyśliłam cięcie cukru w diecie! Wiem, że ameryki to nie odkryłam, ALE...patrząc na zapiski tego co jem z ostatnich kilku tygodni, dosłownie PRZERAZIŁA mnie ilość cukrów! Przyszła siostra, której mąż był na low-carbie i kilka wskazówek dała...nie wiem co z tego wyniknie, bo planować to za bardzo nie ma sensu...ale obciąć ilość cukrów w jadłospisie - nie zaszkodzi.
Nic to że na jutro mam już kupione składniki na sernik na ciepło i brzoskiwinie w syropie...:D Pewnych planów nie można zmienić... lol
![]()
Ćwiczeniowo dziś - przyznać się muszę że jak cholera nie chciało mi się ani jechać, ani już po zajęciach biegać...ale! Na pumpach dostałam takiego zastrzyku energii jak wrzuciłam na plecy 10 kg!! Więc z samozadowolenia poszłam wybiegać plan:D
Zabawy z dziś:
Skalpel z Ewką o poranku( stęskniłam się za nią...:)
Body pump (zajęcia) - JEJEJEJE 10kg siedzi i rządzi! :D
Bieżnia 30min (390kcal)
Biegnąc, robiłam co mogłam żeby skupić się na oddychaniu! I voulaa! Bez kolki,bez zasapania...2x13min non stop! Tylko przyjemność! Samozadowolenie dziś osiąga górny pułap! :D
Tabeleczka zamykająca kolejny tydzień zmagań:
Do 25km znowu zabrakło...no ale plany za łatwe nie mogą być, bo to szybko by się realizowały:)
Tak dużego samozadowolenia z siebie życzę Wam, jak sama mam:D