od wczoraj jestem bez pracy.Niestety nie przedłużyli mi umowy ...myślę,że głównie dlatego,że jestem w ciąży.....Szkoda,że tak z dnia na dzień.Bo dziś zaczynam urlop....Właśnie wybieram się do księgowej załatwić zasiłek i to wszystko ogarnąć.Trudno mi będzie po 4 latach przyzwyczaić się do dni bez pracy.Miałam tam bardzo fajną ekipę....mam nadzieję,że nie dostanę depresji siedząc w domu.
Obecnie jest 24 tc.Nadal dobrze się czuję,czasem delikatnie brzuch pobolewa ,brzuszek powoli się powiększa.Waga minimalnie też.Dalej jeżdzę na rowerze....Teraz jak nie będzie pracy będę miała więcej czasu wyjść na basen.Czuję już ruchy Malutkiej....Najbardziej aktywna jest wieczorami.
Ten tydzień bardzo aktywnie się zapowiada....
Jutro idziemy na wesele czesko-holenderskie do przyjaciela E.A w niedzielę rano wyjeżdzamy na tydzień do Pl.A tam w sobotę wesele mojego siostrzeńca.Niestety musimy szybko wracać w pn bo E nie dostał więcej urlopu...Tak więc wszystko na warjackich papierach.
Po urlopie zaczynam szykować miejsce dla dzidziusia i kupować rzeczy.Jak na razie mam ubranka,kocyki które dostaliśmy od znajomych,inni znajomi mają też coś do nas.Fajnie zawsze jest to zaoszczędzony wydatek.A pewnie i z Pl coś dostanę...
Zaczynam się bac powoli tego okresu przede mną...Jak to wszystko się ułoży...I mam nadzieję,że nie będę zdana tylko na siebie....
Pozdrawiam