Trzymam się ostatkiem sił, żeby się nie napakować po korek. Robiłam rodzince chleb w jajku i tak mi się go chciało, że szok. Dałam radę i nie posmakowałam nawet, ale dziś sięgnęłam po cukierka mlecznego. Po długim spacerze poczułam się tak jakoś dziwnie i poratowałam się tym cukierkiem. Jakie to było dobre, nie wyobrażacie sobie. Poczuć znów cukier, bajka.
Tłusty czwartek będzie wielkim sprawdzianem. Wszystko, albo nic. Albo zjem kilka, albo żadnego. To się jeszcze zobaczy. Na razie się biję z myślami. Wygra rozsądek, czy łakomstwo? Tak tęsknie dziś patrzyłam na galaretki w cukrze, które uwielbiam i dużo nie brakowało, żebym w biedronce kupiła coś niedozwolonego. Ale nie umiałam się na nic zdecydować :) Dla jakiego produktu warto zgrzeszyć? oto jest pytanie dzisiejszego dnia.
Dziś nie miałam czasu odespać rannego wstania przed piąta, przez czekanie na teleporadę i nosiło mnie po chałupie, żeby cos zjeść. Stanęło na włoskich orzechach i dużej ilości picia. Pomogło. Odeśpię po obiedzie, na który mam dziś pełnoziarnisty, orkiszowy makaron z pieczarkami. Na śniadanie był chleb fitness z masłem i dżemem 100% owoców, a na kolacje chyba zjem tylko jabłka.
Bardzo się staram, żeby na koniec dnia nie było więcej niż 1500kcal bo to gwarancja spadków na wadze.